KomunikacjaStrategia transformacji klimatycznej i edukacja. Z mieszkańcamiWrocław KowaleWrocław Strachocin-Swojczyce-Wojnów

Radny dr Jakub Nowotarski: stawiajmy na transport zbiorowy, a nie Trasę Swojczycką

O transporcie na osiedlach Kowale i Swojczyce-Strachocin-Wojnów mówi radny miejski dr Jakub Nowotarski, prezes stowarzyszenia Akcja Miasto.

Co uważa Pan o projekcie Trasy Swojczyckiej?

Radny miejski dr Jakub Nowotarski: Ta trasa idzie równolegle do linii kolejowej, więc mam wrażenie, że coś tutaj poszło nie tak. Moim zdaniem jedynym sensownym rozwiązaniem jest inwestowanie w kolej. Pytanie brzmi: czy na tej linii kolejowej pociągi mogłyby jeździć co 15 minut? Dziś nie ma tam europejskiego standardu częstotliwości, więc jest bardzo duże pole manewru.

Zwolennicy tej inwestycji mówią, że chodzi o obwodnicę, że to nie jest wprowadzanie ruchu do miasta, tylko droga obwodowa. Ale bądźmy poważni — ona na pewno wprowadzi ruch do miasta. Największymi beneficjentami będą mieszkańcy gmin ościennych. Nie udawajmy, że problemu nie ma. Dokładnie tak samo było przez chwilę z Leśnicą, a okazało się, że konsekwencją jest to, że więcej aut wjeżdża do miasta.

To jest oczywiście wbrew polityce mobilności, która wprost mówi, że takich rzeczy nie powinno się robić. Ale najwyraźniej dla prezydenta, który osobiście o tym mówi, ważniejsze jest dbanie o mieszkańców gmin ościennych korzystających z samochodów niż rozwijanie transportu publicznego w mieście.

Czy w takim razie rozwiązaniem mogłyby być połączenia kolejowe?

– Trzeba popatrzeć na to z perspektywy pieniędzy. Ile kosztuje Trasa Swojczycka? Mówimy o setkach milionów złotych. Za te pieniądze spokojnie można myśleć o zakupach taborowych i o tym, żeby mieć połączenia co 15 minut z Nadodrza do Swojczyc, albo jeszcze dalej — i jeszcze pieniądze by zostały.

Koleje Dolnośląskie
Janusz Jakubowski / creativecommons.org/licenses/by/2.0/

Tak długo jak nie ma standardu częstych połączeń kolejowych, moim zdaniem rozmowa o zwiększaniu przepustowości dla aut i zapraszaniu większej liczby samochodów do miasta jest nieporozumieniem. To nie w tej kolejności powinniśmy rozwiązywać problemy transportowe.

Pojawił się też pomysł połączeń kolejowych przez Mikołajów, a raczej nowe perony: Mikołajów Zachód.

– Tak, był pomysł, żeby nie jechać do Dworca Głównego, bo tam są problemy z przepustowością, tylko puścić pociągi w osi wschód-zachód z zatrzymaniem na wysokości ulicy Legnickiej, na przystanku Mikołajów Zachód. Nic nie stoi na przeszkodzie,  może poza pieniędzmi.

To jest główna oś wschód–zachód, więc byłoby tam bardzo dużo przesiadek. Da się też przesiąść z tego potencjalnego przystanku na istniejący Mikołajów, to około pięć minut pieszo, więc wciąż byłaby to w miarę wygodna przesiadka kolejowa. W okolicy są też osiedla i zagłębie biurowców, więc myślę, że bardzo dużo ludzi korzystałoby z takiego połączenia.

A jak Pan ocenia  przebieg Trasy Swojczyckiej?

– Trzeba te problemy stopniować. Najpierw jest problem wjazdu aut od strony Jelcza. Potem pojawia się pytanie, jak daleko ta trasa ma iść. I kiedy okazuje się, że chce się ją poprowadzić aż do ulicy Krzywoustego, to jeszcze zanim tam dojedziemy, pojawia się pytanie: dlaczego w ogóle chcemy odciąć osiedle Kowale od terenów zielonych nad Widawą?

Dolina Widawy

To jest kompletnie nieuzasadnione i absurdalne, żeby betonować taką zieloną przestrzeń. Nie znajduję dla tego najmniejszego uzasadnienia. To najlepiej pokazuje, że to nie jest tylko jakaś trasa obwodowa, ale pompowanie ruchu we wszystkie strony kosztem terenów zielonych i rekreacyjnych.

Dużo kontrowersji budzi też planowane skrzyżowanie.

– Tak, skrzyżowanie Krzywoustego z obwodnicą śródmiejską na północy w kierunku Kamieńskiego czy Żmigrodzkiej już dziś jest problematyczne — nawet bez Trasy Swojczyckiej. Okazuje się, że obecnie projektowany zakres koliduje z tramwajem, bo najwyraźniej projektanci uznali, że węzeł drogowy musi być tak duży, że na tramwaj nie starczy miejsca.

To znowu kwestia priorytetów w tym mieście. Widać, jak transport publiczny przegrywa z przeskalowanymi inwestycjami drogowymi. Co więcej, ktoś wpadł na pomysł, żeby zrobić tam węzeł dwupoziomowy. W pierwszej wersji było zwykłe skrzyżowanie jednopoziomowe i było też znacznie tańsze.

Kiedy pytałem urzędników Departamentu Transportu, mówili, że rozbudowa do węzła dwupoziomowego to co najmniej 100 milionów złotych więcej. A to wcale nie sprawi, że komuś będzie łatwiej. Jedyna zmiana będzie taka, w którym miejscu samochody wjeżdżające do kliniki staną na czerwonym świetle.

Kowale – ul. Bolesława Krzywoustego

Natomiast bardzo dużo zmienia to dla tramwaju na Psie Pole. Nagle okazuje się, że na tramwaj nie ma miejsca — jadąc wzdłuż Prygnera, potem Krzywoustego przy Koronie i dalej pod linią kolejową 292, tramwaj będzie musiał zrobić bardzo ostry zakręt w prawo, żeby ominąć ten wielki węzeł drogowy.

To oznacza też, że most tramwajowy będzie musiał być dłuższy i droższy. W efekcie pojawi się wygodna wymówka dla urzędników: skoro jest drożej, to może tramwaju na Psie Pole jednak nie róbmy, albo zróbmy go dużo później.

Jak to wpływa na atrakcyjność transportu publicznego?

Zewnętrzni eksperci zatrudnieni przez urząd, analizując warianty tras, zwracali uwagę, że założenie prędkości tramwaju na poziomie 17 km/h, czyli takiej jak dzisiaj w mieście — jest kompletnie bez sensu. Bo wtedy z analiz wyjdzie, że nikt nie będzie chciał się na tramwaj przesiąść.

A tutaj jeszcze dodatkowo spowalniamy tramwaj przez przeskalowany węzeł drogowy. To wszystko jest kompletnie absurdalne i pokazuje, jakie są realne priorytety.

Dzisiaj realnym priorytetem polityki transportowej nie jest wzmacnianie transportu publicznego. Są nim ogromne inwestycje drogowe, które nie rozwiązują żadnych problemów komunikacyjnych.

Gdyby przynajmniej było tak, że dzięki nim łatwiej będzie się przemieszczać i zmniejszą się korki — można by się nad tym zastanawiać. Ale polityka prezydenta Sutryka polega na wydawaniu setek milionów złotych na nowe drogi, które żadnego problemu nie rozwiążą.

Nie twierdzę, że nikt tego nie chce. Rozumiem, że mieszkańcy mogą uważać to za ważne. Ale bądźmy przynajmniej uczciwi intelektualnie i nie dajmy się nabrać na opowieści magistratu, że to czemuś służy. To niczemu nie będzie służyć i żadnego problemu nie rozwiąże. Jedyne, co się zmieni, to że będziemy mieli w mieście więcej samochodów. A transport publiczny na tym nie zyska.


Tekst opublikowany w ramach projektu „Strategia transformacji klimatycznej i edukacja. Z mieszkańcami” realizowanego przez Towarzystwo Benderowskie dzięki darowiźnie Fundacji Orlen w ramach projektu „Energia Sąsiedztwa”. W ramach projektu tworzymy strategię, rozmawiamy z mieszkańcami, dzielimy się wiedzą ekspercką.

Hipermiasto

Towarzystwo Benderowskie

Dodaj komentarz

Skip to content