KomunikacjaStrategia transformacji klimatycznej i edukacja. Z mieszkańcamiWrocław KowaleWrocław Strachocin-Swojczyce-Wojnów

Nie będzie lepszego klimatu bez dobrego transportu zbiorowego. Kolej miejska i tramwaje

Debata klimatyczna o Kowalach i Swojczychach-Strachocinie-Wojnowie w ramach projektu „Strategia transformacji klimatycznej i edukacja. Z mieszkańcami dotyczyła również transportu publicznego.

Jak wskazywał prowadzący, dzieje się sporo rzeczy – zarówno dobrych, jak i problematycznych. – Legendą stał się już tak zwany „Hardkorek”, choć trzeba przyznać, że nie jest tak, że nic się tam nie zmieniło. Wschodnia Obwodnica Wrocławia częściowo przeorganizowała ruch w tej części miasta. Mamy też dużą inwestycję tramwajową na Swojczycach, która już się rozpoczęła i jest obecnie największą inwestycją tramwajową w tej części miasta. Do tego dochodzi linia kolejowa 292, która została zrewitalizowana. Funkcjonuje głównie jako linia aglomeracyjna, ale ostatnio pojawiły się próby zwiększenia liczby kursów, żeby mogła lepiej służyć także ruchowi miejskiemu. Na Kowalach po latach pojawiła się druga linia tramwajowa, więc oferta transportu publicznego jest dziś wyraźnie lepsza niż kiedyś, gdy była tylko jedna linia. Widać więc, że pomysłów jest sporo i nie można powiedzieć, że nic się tu nie dzieje – mówił.

Transport. Klimat, zdrowie, smog

Pytanie brzmi jednak: czy te działania rzeczywiście doprowadzą do zmian, jakich oczekują mieszkańcy?

Radny Rady Miejskiej Wrocławia Jakub Janas: To również nie jest tylko kwestia klimatu globalnego, ale przede wszystkim tego, czego doświadczamy lokalnie. Te wszystkie duże procesy przekładają się finalnie na nasze życie jako mieszkanek i mieszkańców miasta. Transport to chociażby kwestie zanieczyszczeń i zdrowia. Dlatego jest to jeden z elementów szczególnie istotnych dla nas w przestrzeni miejskiej.

Most Strachociński

Stanisław Piątek, radny osiedla Swojczyce-Strachocin-Wojnów, zwracał uwagę na powiązanie problemu klimafycznego ze smogowym. – To również przeciwdziałanie smogowi  zarówno temu z kopciuchów, jak i temu z transportu. Kiedy poradzimy sobie ze smogiem z kopciuchów, zaczniemy naprawdę widzieć, że transport także powoduje smog. Kiedyś nie był to największy problem. Faktycznie największym problemem były kopciuchy i nadal są one obecne na wielu osiedlach Wrocławia. Stanowiły około 80% zanieczyszczeń, które odczuwaliśmy. Transport wydawał się mniej istotny. Jednak gdy poradzimy sobie z kopciuchami, tak jak zrobił to Kraków, a Wrocław jest w tym temacie naprawdę w tyle, zauważymy, że transport również nam przeszkadza. Dlaczego w piękne, słoneczne dni nawet na oficjalnych miejskich wyświetlaczach mamy umiarkowaną jakość powietrza? Dlatego, że mamy między innymi zanieczyszczenia transportowe. – wskazywał.

Coraz więcej samochodów z gmin

Łukasz Szymanowicz, urbanista, aktywista miejski, ambasador Europejskiego Paktu na rzecz Klimatu, zwracał uwagę na rosnący problem samochodów, zwłaszcza z przedmieści Wrocławia.

– W całym obwarzanku wrocławskim gminy wokół Wrocławia dzięki planom ogólnym niebawem drastyczny sposób powiększą one swoją rozlaną, bardzo złą urbanistycznie zabudowę. Tam w tej chwili na podstawie tej reformy dzieje się prawdziwa katastrofa przestrzenna. To skutkuje tym, że za pięć lat do Wrocławia nie będzie wjeżdżać 250 tysięcy samochodów dziennie, tylko 500 tysięcy. Musimy zacząć rozmawiać o faktycznym stanie rzeczy już teraz. Bo choćbyśmy nie wiem ile dróg zbudowali i jak szerokich – 500 tysięcy samochodów się w tym mieście po prostu nie zmieści – mówił architekt.

Według Szymanowicza, należy zacząć poważnie mówić o transporcie szynowym i „przeznaczać na niego realne pieniądze, a nie tylko tworzyć dokumenty na papierze.” – Jeśli władze Wrocławia nie dojrzeją do standardów europejskich i nie zaczną poważnie inwestować w transport szynowy, to problem będzie tylko narastał. Jeżeli władze Wrocławia nie dorosną w końcu do poziomu europejskiego, gdzie wiadomo, że w miastach tej wielkości nie da się wszędzie jeździć samochodem, to nic się nie zmieni – przekonywał.

Cezary Grochowski, prezes Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej: – Jako mieszkaniec Kowal przyznam, że moja ocena jest jeszcze gorsza. Nie mamy tras rowerowych, a jednocześnie mamy ruch tranzytowy z obwarzanka, który przetacza się przez dwie ulice: Działdowską i Kowalską.To nie jest przyjemne.

Tramwaj na Swojczyce rozwiązaniem

Sytuację poprawić ma trasa tramwajowa na Swojczyce.

Stanisław Piątek: – Po wybudowaniu tramwaju najszybszym połączeniem dla wschodniego Wrocławia – Strachocina, Wojnowa, Swojczyc i gminy Czernica – z placem Grunwaldzkim będzie prawdopodobnie dojazd pociągiem do Swojczyc, przesiadka przy przystanku Magellana albo przy pętli Swojczyce i dalej tramwajem do Grunwaldu. Miasto robi też pewne działania, żeby ta przesiadka była wygodniejsza. Trwają przygotowania do remontu linii tramwajowej na ulicy Mickiewicza, która skraca drogę przez Park Szczytnicki.

Tramwaj na Swojczyce / wizualizacja: Grzegorz Kilian

Radny wskazywał jednak na problem przesiadki.

– Nie udało się niestety zrobić idealnego rozwiązania, żeby peron tramwajowy był tuż przy peronie kolejowym. Powodów było wiele, część z nich rozumiem, choć niektóre były dość absurdalne. Mimo wszystko odległość między peronami będzie wynosić około 300 metrów – powiedział.

Przedłużyć trasę tramwaju

Pojawiły się również postulaty przedłużenia trasy na dalszego osiedla. Szymanowicz: – Zasadniczym problemem jest to, że tramwaj kończy się na Swojczycach, a nie w Łanach. A istnieje możliwość – nie tania, ale realna – żeby przedłużyć go wzdłuż torów kolejowych właśnie do Łanów.

– Tramwaj jest oczywiście bardzo dobry, ale obsłuży głównie osiedle Olympia Port, które powstało na Swojczycach. To jest trochę za krótki odcinek. Powinniśmy myśleć dalej: przynajmniej do ronda w Łanach albo do końca Wojnowa – potwierdziła Izabela Folga-Łozińska, przewodnicząca Rady Osiedla Swojczyce-Strachocin-Wojnów.

Radny miejski Jakub Janas dodał, że można również trasę tramwajową w ul. Kwidzyńskiej. – Do niej większość mieszkańców ma zdecydowanie dalej. I to już wyklucza korzystanie z tramwaju jako codziennego środka transportu. Do pętli nie dojeżdża żadna linia autobusowa. Tramwaj funkcjonuje trochę niezależnie od Kowal, mimo że pętla nazywa się „Kowale”. Jednym z możliwych rozwiązań byłby autobus wahadłowy, podobny do tego na Wielkiej Wyspie, który dowoziłby mieszkańców do pętli. Można by to zrobić w formie wahadła albo jako normalną linię autobusową. Ważne, żeby dobrze połączyć pętlę z osiedlem i żeby autobus nie stał w korkach – powiedział.

Niebawem linia będzie miała większe znaczenie. Janas: – Widziałem już kilkanaście wizualizacji deweloperów dotyczących zabudowy terenów w rejonie ulicy Brücknera. Być może w ciągu kilkudziesięciu lat ten fragment miasta bardzo się zmieni – i wtedy ta linia tramwajowa będzie miała znacznie większe znaczenie.

Kolej miejska dla Kowal i Swojczyc

Podczas dyskusji poruszony został też temat kolei miejskiej. –  Tymczasem linia kolejowa, którą mamy, zupełnie nie spełnia swojej roli. Częstotliwość pociągów jest zbyt mała – powiedział Grochowski.

Linia kolejowa nr 292

Dobra jest częstiotliwość przystanków. – Jeśli chodzi o dostępność naszej linii kolejowej, to jest ciekawostka: według teorii dostępności komunikacyjnej jest to jedyna linia we Wrocławiu, która spełnia definicję dobrej dostępności przystanków. Przyjmuje się, że odległość między przystankami powinna wynosić około kilometra – i na naszej linii tak właśnie jest. Nawet w najdalszych miejscach osiedli odległość do stacji jest mniejsza niż kilometr.

Problemem jest takze brak dostępu do przystanky Wrocław Popiele.

Jest taka stacja – a właściwie przystanek, gdzie nikt nie wsiada i nikt nie wysiada. Znajduje się niedaleko dawnych zakładów Volvo. Tam pracują setki osób. Mogliby dojeżdżać pociągiem. Ale są od niego całkowicie odcięci – nie ma chodnika, nie ma przejścia. Są płoty i bariery, żeby nikt nie wpadł na pomysł korzystania z tej stacji.

Debata klimatyczna

Przede wszystkim potrzebne są dodatkowe pociągi.

– Nawet przy dodatkowych pociągach częstotliwość nie będzie jeszcze taka jak w idealnej kolei miejskiej, nie będzie to 15 minut, może nawet nie 20 minut,ale to i tak jest bardzo dobra baza dla kolei miejskiej na tak zurbanizowanym terenie – wskazywał Piątek. –  Dane z Wydziału Transportu Urzędu Marszałkowskiego mówią, że jest to jedna z najbardziej obłożonych linii. Na naszej linii o godzinie 6:45 osiągnięto rekord zapełnienia pięcioczłonowego składu produkcji Pesy. Ludzie stali w przejściach, a ze Strachocina i Swojczyc część osób już się do pociągu nie zmieściła i musiała iść na autobus.

Jak dodał Piątek, w momencie gdy linia ruszyła, skokowo zmniejszyły się korki na Strachocinie, Wojnowie i Swojczycach, zaś autobus, przynajmniej do Swojczyc, zaczął być bardziej wiarygodny czasowo.

Według radnego Piątka, powinien pojawić się również temat drugiego toru na tej linii. – Wiem, że to jest bardzo drogie i że to jest zupełnie inny budżet niż budżet drogowy. To jest też duży problem: rozwój linii kolejowych finansowany jest z innych źródeł niż rozwój dróg – stwierdził radny.


Tekst opublikowany w ramach projektu „Strategia transformacji klimatycznej i edukacja. Z mieszkańcami” realizowanego przez Towarzystwo Benderowskie dzięki darowiźnie Fundacji Orlen w ramach projektu „Energia Sąsiedztwa”. W ramach projektu tworzymy strategię, rozmawiamy z mieszkańcami, dzielimy się wiedzą ekspercką.

Hipermiasto

Towarzystwo Benderowskie

Dodaj komentarz

Skip to content