Szybka kolej miejska na linii 292. Czyste rozwiązanie dla Kowal, Swojczyc, Strachocina, Wojnowa
Transport we Wrocławiu jest dziś jednym z głównych źródeł zanieczyszczeń powietrza, odpowiadając zarówno za emisję tlenków azotu i pyłów zawieszonych, jak i za dynamicznie rosnące emisje dwutlenku węgla. Dane pokazują, że w latach 1990–2022 emisja tego gazu cieplarniarnego ze źródła transportowego wzrosła aż o 212,57 proc.
To wyraźny sygnał, że miasto musi zdecydowanie postawić na rozwój niskoemisyjnych form przemieszczania się, w szczególności na silny i konkurencyjny transport publiczny. Od lat mówi się o potrzebie wykorzystania Wrocławskiego Węzła Kolejowego.
Szybka kolej miejska dla Kowal i Strachocina
Szybka kolej miejska jest potrzebna przede wszystkim dlatego, że pozwala efektywnie połączyć odległe osiedla i przedmieścia z centrum miasta, zmniejszając zależność mieszkańców od samochodów. We Wrocławiu, gdzie rozrastają się peryferyjne dzielnice takie jak Kowale, Swojczyce czy Strachocin, tradycyjna komunikacja autobusowa często nie jest w stanie zapewnić wystarczającej przepustowości ani komfortu podróży w godzinach szczytu. SKM umożliwia szybki, regularny i przewidywalny dojazd do kluczowych punktów miasta, bez korków.

Linia 292 we Wrocławiu jest przykładem odcinka kolejowego, który może pełnić funkcję szybkiej kolei miejskiej, ale na dziś ma charakter bardziej aglomeracyjny niż typowo miejski. Trasa łączy przedmieścia i osiedla wschodnie, w tym miejscowości takie jak Wojnów, Swojczyce czy Kowale, z Wrocławiem Głównym. Choć linia została wyremontowana, jej największym ograniczeniem jest niska częstotliwość kursów, co sprawia, że w godzinach szczytu pociągi bywają przepełnione, a pasażerowie stoją na peronach z braku miejsc.
– Na kolei aglomeracyjnej kursy nie powinny być realizowane rzadziej niż co pół godziny, przy czym pół godziny to i tak jest absolutne minimum. W Polsce przywykliśmy do tego, że kolej aglomeracyjna może jeździć rzadziej, ale dobry system jest dopiero wtedy, gdy pociągi kursują tak często, że przed pójściem na stację nie musimy sprawdzać rozkładu jazdy – podkreśla ekspert kolejowy i redaktor „Z biegiem szyn” Karol Trammer.
Różne potrzeby mieszkańców
Jak wskazuje ekspert, kolej aglomeracyjna polega na tym, że wozi się dużo ludzi o bardzo różnych potrzebach.
Trammer: – Jedni pracują na 7:00, inni na 7:30. A trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że ktoś z dworca ma do pracy pięć minut piechotą, a ktoś musi podjechać 25 minut tramwajem. Ktoś ma zajęcia na studiach na 8:15, ktoś jedzie do kina na 20:45. Jeżeli pociąg jeździ raz na godzinę, a czasem raz na dwie, to taką ofertą nie jesteśmy w stanie zaspokoić tak zróżnicowanych potrzeb.
Nawet pociąg do pół godziny to dopiero początek kolei miejskiej. Jak podkreśla Trammer, w wielu krajach europejskich standardem jest już to, że kolej regionalna czy lokalna kursuje co godzinę albo co pół godziny, natomiast kolej aglomeracyjna jeździ co 10 minut, a na głównych ciągach średnicowych co 2-3 minuty i staje się środkiem transportu na kształt metra.

Budowa prawdziwej kolei miejskiej mogłaby jednak wymagać przebudowy infrastruktury.
– Aby stworzyć na tej linii porządną ofertę z pociągami kursującymi w szczycie co 20–30 minut, potrzebna byłaby rozbudowa infrastruktury, w tym dobudowa kolejnych mijanek. Dziś to jest największy problem, który ogranicza możliwość znaczącego zwiększenia częstotliwości – dodaje radny miejski Jakub Janas.
Na Dworzec Główny, na Nadodrze?
Jak dodaje radny miejski Janas, niekoniecznie pociągi dotrą na Dworzec Główny.
– Musimy sobie jasno powiedzieć, że nie wszystkie połączenia we Wrocławiu będą w stanie dojeżdżać do Wrocławia Głównego. Dworzec Główny nie jest aż tak duży, a jego rozbudowa jest bardzo ograniczona, właściwie jedyną opcją byłaby rozbudowa w dół. Jeśli chcemy mieć więcej połączeń kolei miejskiej i aglomeracyjnej we Wrocławiu, musimy szukać także innych stacji, na których pociągi będą mogły kończyć swój bieg – mówi radny.

Według Janasa, celem może Wrocław Świebodzki, choć w przypadku linii z Sołtysowic czy Swojczyc nie będzie to rozwiązanie idealne. – Dojazd do tej stacji będzie nieco trudniejszy, choć zgodnie z zapowiedziami PKP PLK najprawdopodobniej możliwy – zapowiada.
Inną opcją jest Wrocław Nadodrze.
Janas: – Już kiedyś funkcjonowały połączenia łączące wschodnie części Wrocławia właśnie z Dworcem Nadodrze, ponieważ nie można było zmieścić większej liczby pociągów na Dworcu Głównym. Takie rozwiązanie ma szansę zafunkcjonować ponownie, choć niestety lata temu popełniono błąd polegający na zlokalizowaniu linii tramwajowych dość daleko od wejścia na dworzec. Tego już nie poprawimy, ale mimo wszystko to skomunikowanie nadal jest konkurencyjne, zwłaszcza dla osób pracujących w północnych częściach Wrocławia.

Może być też częścią linii wschód-zachód, gdyż nie jest powiedziane, że wszystkie połączenia muszą kończyć się w centrum.
– Mogą one przez centrum po prostu przejeżdżać. Można sobie wyobrazić połączenia z Jelcza-Laskowic, Dobrzykowic czy Sołtysowic przedłużone do Leśnicy. W takim wariancie pociągi nie musiałyby przejeżdżać przez Wrocław Główny, tylko za przystankiem Szczepin odbijałyby w prawo i zatrzymywały się na dziś jeszcze nieistniejącym, ale możliwym w przyszłości przystanku Wrocław Mikołajów Zachód, w pobliżu ulicy Legnickiej i centrum handlowego Magnolia – mówi Jakub Janas.
Następnie przejeżdżałyby przez Wrocław Nowy Dwór, gdzie potrzebna byłaby budowa dodatkowej krawędzi peronowej, dalej przez Żerniki, być może Złotniki, kończąc kurs w Leśnicy, a może nawet jadąc dalej do Środy Śląskiej. W kolei aglomeracyjnej takie rozwiązania są możliwe.
Kolej obwodowa dla osiedli?
W przyszłości linia przez Kowale i Swojczyce mogłay wręcz stać się częścią… wrocławskiej obwodowej kolei miejskiej. Wzorem może być obwodowa kolej w Berlinie.
– Więcej połączeń omijających Wrocław Główny i ścisłe centrum będzie możliwe także po uruchomieniu towarowej obwodnicy Wrocławia. Można sobie wyobrazić swego rodzaju kolejową wersję linii „0”, która zaczynałaby się w Jelczu-Laskowicach, jechała przez Dobrzykowice, Swojczyce, Sołtysowice, następnie przez Nadodrze, Szczepin, Mikołajów, dalej towarową obwodnicą Wrocławia i zawijała przez Brochów oraz Siechnice z powrotem do Jelcza-Laskowic – rozwija Janas.
Tekst opublikowany w ramach projektu „Strategia transformacji klimatycznej i edukacja. Z mieszkańcami” realizowanego przez Towarzystwo Benderowskie dzięki darowiźnie Fundacji Orlen w ramach projektu „Energia Sąsiedztwa”. W ramach projektu tworzymy strategię, rozmawiamy z mieszkańcami, dzielimy się wiedzą ekspercką.


