Trasa Swojczycka nie rozwiąże problemu korków. Potrzebne są inne rozwiązania
Sektor transportu we Wrocławiu nie tylko w znaczącym stopniu przyczynia się do powstawania zanieczyszczeń powietrza, takich jak tlenki azotu czy pyły zawieszone, ale również odpowiada za bardzo duży wzrost emisji gazów cieplarnianych. Od 1990 do 2022 roku emisje dwutlenku węgla zwiększyły się o 212,57 proc., co pokazuje skalę problemu.
W ostatnich miesiącach mowa jest o budowie tzw. Trasy Swojczyckiej, która miałaby prowadzić przez osiedla Kowale i Swojczyce-Strachocin Wojnów, łącząc wschodnią obwodnicę Wrocławia z ul. Bolesława Krzywoustego.

– W dialogu samorządowym i aglomeracyjnym kreujemy nowe rozwiązania dla aut i transportu publicznego. Dziś odbyło się ważne spotkanie dotyczące Trasy Swojczyckiej: kluczowego projektu mającego stanowić alternatywę dla przeciążonej drogi wojewódzkiej nr 455. Ustaliliśmy uruchomienie prac koncepcyjnych i analitycznych – stwierdził prezydent Wrocławia Jacek Sutryk.
Trasa Swojczycka pogłębi problemy
Trasa ta może nie być najlepszym pomysłem na rozwiązanie problemów transportowych Kowal, Swojczyc, Strachocina i Wojnowa.
– Myślę, że trasa Swojczycka nie rozwiąże wielu problemów transportowych wschodu Wrocławia. Może nawet, paradoksalnie, je pogłębić. Wybudowanie nowej trasy drogowej zawsze jest zachętą do większego korzystania z samochodu – uważa radny miejski i aktywista Akcji Miasto Jakub Janas.
Według Janasa, są już we Wrocławiu przykłady podobnych tras, które nie rozwiązały problemu.
– Mamy niemal wzorcowy przykład, jak nie należy tego robić: obwodnicę Leśnicy. Powstała ona, a sama Leśnica finalnie niewiele na tym zyskała. Być może ruch w samej Leśnicy nieco spadł, choć to moja obserwacja, a nie wynik badań natężenia ruchu, natomiast główna ulica nie zmieniła zasadniczo swojego charakteru. Nadal jest to ulica tranzytowa, nadal jest tam bardzo dużo samochodów. To była w dużej mierze niewykorzystana szansa – mówi radny i aktywista. – To samo może stać się z trasą Swojczycką. Część kierowców wybierze nową trasę, część pozostanie na istniejącej drodze, a dodatkowo pojawią się nowi użytkownicy, którzy będą korzystać z obu dróg i jeszcze bardziej korkować Wrocław.

Jak wskazuje Towarzystwo Upiększania Miasta Wrocławia budowa Trasy Swojczyckiej oznaczałaby również bardzo duże obciążenie budżetu miasta. – To inwestycja liczona w setkach milionów złotych. Środki, które mogłyby zostać przeznaczone na rozbudowę infrastruktury tramwajowej, zwiększenie częstotliwości kursów, budowę węzłów przesiadkowych czy rozwój kolei miejskiej. Każda złotówka wydana na drogę to złotówka mniej na transport zbiorowy, który przewozi wielokrotnie więcej osób przy niższej emisji i mniejszym zużyciu przestrzeni – stwierdzili działacze TUMW.
Trasa uderza w tereny przyrodnicze
Aktywiści Towarzystwa są zdania, że trasa przecinająca tereny nad Widawą oznacza też ingerencję w cenne obszary przyrodnicze, utratę terenów rekreacyjnych oraz wzrost hałasu i zanieczyszczeń. – W dobie kryzysu klimatycznego i rosnących fal upałów miasta powinny chronić doliny rzeczne jako naturalne korytarze przewietrzania i retencji wód, a nie przeznaczać je pod ruch samochodowy – podkreśla TUMW.
TUMW zwraca też uwagę, że rozbudowa dróg zwiększa presję inwestycyjną na kolejne tereny podmiejskie. Lepszy dojazd samochodem sprzyja dalszemu rozlewaniu się zabudowy, co w przyszłości generuje jeszcze większe potrzeby transportowe i kolejne żądania budowy dróg.
Łukasz Szymanowicz z Przyjaznego Wrocławia: – Autostrada wzdłuż terenów zielonych doliny Widawy, odcinająca mieszkańców od zieleni, rzeki, dewastująca przyrodę na nieznaną dotąd skalę (budowa wzdłuż doliny rzeki), razem z przebudową wspomnianego skrzyżowania, to obecnie koszt ok. 500-600 mln złotych. Czyli mniej więcej połowa tramwaju na Psie Pole, nawet w droższym (i najlepszym) wariancie przez Kowale i Zalesie. I ten przebieg de facto zagraża tramwajowi, bo blokuje jego trasę.

Dlaczego nas to bulwersuje? – Bo rozwali nam miasto tylko po to, żeby nadmiar aut z najgorszej z gmin, jeśli chodzi o chaos przestrzenny, czyli Czernicy, przenieść z Wojnowa pod Koronę. To wszystko. Nie ma tu nic więcej. Najgłupszy, najbardziej destrukcyjny pomysł, na który Wrocławianie nie powinni się nigdy zgadzać – dodał Szymanowicz.
– Pomysł, który uderza we wrocławian i naszą przyrodę, a korzyści przynosi jedynie zmotoryzowanym mieszkańcom podwrocławskich „sypialni” wrócił na stół. Prawdopodobnie wykorzystując słabość prezydenta Sutryka samorządowcy z okolicznych gmin chcą wymusić możliwość zalania Wrocławia kolejnym strumieniem samochodów – stwierdzali działacze Zielonych Kowal.
Potrzebne alternatywy dla trasy
Trzeba zatem szukać lepszych alternatyw.
– Lepszą alternatywą dla korków w tym rejonie jest rozwój kolei miejskiej i dobrego transportu zbiorowego, a nie budowa kolejnej drogi. Rozumiem potrzebę mieszkańców, którzy upatrują w tej inwestycji nadziei na odciążenie głównej ulicy, przy której mieszka większość z nich. Jednak aby osiągnąć taki efekt, należałoby nie tylko wybudować trasę Swojczycką, ale także wprowadzić bardzo mocne ograniczenia ruchu na istniejącej ulicy, tak aby faktycznie poruszali się nią głównie mieszkańcy, a nie osoby wjeżdżające i wyjeżdżające z Wrocławia – mówi Janas.
Fot. tytułowe: Dolina Widawy / SIP Wrocław
Tekst opublikowany w ramach projektu „Strategia transformacji klimatycznej i edukacja. Z mieszkańcami” realizowanego przez Towarzystwo Benderowskie dzięki darowiźnie Fundacji Orlen w ramach projektu „Energia Sąsiedztwa”. W ramach projektu tworzymy strategię, rozmawiamy z mieszkańcami, dzielimy się wiedzą ekspercką.


