Kryzys klimatyczny na osiedlach wschodu Wrocławia. Problem się pogłębia i nakłada na smogowy
6 marca 2026 r. zorganizowano debatę klimatyczną dotyczącą osiedli Kowale i Swojczyce-Strachocin-Wojnów, którą poprowadził red. Mateusz Kokoszkiewicz (dziennikarz, moderator debaty). Wzięli w niej udział: Izabela Folga-Łozińska (przewodnicząca Rady Osiedla Swojczyce-Strachocin-Wojnów), Cezary Grochowski (prezes Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej), Stanisław Piątek (radny osiedla Swojczyce-Strachocin-Wojnów, społecznik), Łukasz Szymanowicz (urbanista, aktywista miejski, ambasador Europejskiego Paktu na rzecz Klimatu), Sabina Lubaczewska (aktywistka na rzecz ochrony zieleni, wiceprezeska Fundacji Ekorozwoju) oraz Jakub Janas (radny Rady Miejskiej Wrocławia).
Prowadzący rozpoczął od stwierdzenia, że jest dużo dyskusji klimatycznych: globalnych, krajowych, europejskich, np. o systemie ETS .- Mam jednak wrażenie, że za mało mówimy o szczeblu, na którym powinno się dużo dziać wiemy, czyli o szczeblu lokalnym. Nie można powiedzieć, że kwestie klimatyczne, jeśli chodzi o przeciwdziałanie zmianom klimatu, czyli na przykład kwestie energetyczne czy transportowe, nie dotyczą poziomu lokalnego. Wręcz przeciwnie: lokalne społeczności mierzą się z tymi wyzwaniami . Z drugiej strony, jeśli chodzi o adaptację do zmian klimatu, to tym bardziej nie ma adaptacji bez działań lokalnych – wskazywał.
Zmiany klimatu są faktem
Sabina Lubaczewska podkreślałą, że zmiany klimatu są faktem, mimo że ostatnia narracja medialna próbuje nas przekonać, że to wymysł nieodpowiedzialnych ekologów albo co najmniej szalonych naukowców.
– Miasta będą doświadczać tych zmian klimatycznych bardzo mocno i mieszkańcy miast znajdą się w naprawdę trudnej sytuacji. Wrocław jest dość szczególnym miastem. Co prawda nie jest najcieplejszym w Polsce, ale znajduje się zaraz na drugim lub kolejnym miejscu. Fale upałów, susze i różne zjawiska ekstremalne będą więc występować coraz częściej, i już występują – przekonywała.
– Zmiany klimatu są faktem. Faktem jest również polityka Wspólnoty Europejskiej, za którą powinny podążać miasta. To wszystko jest już oczywiste: musimy dostosowywać miasta do zmian klimatu – dodał Szymanowicz.
Klimat i smogowe problemy
Problemy ekologiczne do tego się wzajemnie nakładają. Szymanowicz zwrócił uwagę, że wahania temperatur zimą powodują na przykład nagłe skoki zanieczyszczeń powietrza. – Zmiana klimatu kończy się więc tym, że oddychamy bardzo zanieczyszczonym i niezdrowym powietrzem, ponieważ Wrocław nie poradził sobie z kopciuchami – podkreślał.
Według Lubaczewskiej, we Wrocławiu przygotowujemy się na te zmiany klimatu właściwie tylko na papierze. – Strategie, plany i programy są bardzo dobre. Mówi się w nich dużo o zieleni, sięga się do najnowszej wiedzy i literatury. Nawet zarządzenie prezydenta dotyczące ochrony zieleni wskazuje na konieczność ochrony terenów cennych, które przecież chronimy nie tylko dlatego, żeby było ładnie, ale po to, aby można było funkcjonować w tej przestrzeni – przytaczała.

Niestety, według panelistki, plany i programy bardzo mocno rozjeżdżają się we Wrocławiu z rzeczywistymi realizacjami: – To jest bardzo smutne, ponieważ „beneficjentami” zmian klimatu i kryzysu jesteśmy wszyscy. Jednak osoby biedniejsze, wykluczone, na przykład z powodu ograniczonej mobilności, będą cierpieć najbardziej. Dotyczy to szczególnie osób starszych i mniej zamożnych.
Osiedla zalane podczas deszczu
Jak wskazywała, przykładem niedopasowania na osiedlu Kowale jest fakt, że zwykły większy deszcz, który odbiega trochę od średniej statystycznej z ostatniego dziesięciolecia, powoduje zalania parkingów i podtopienia. W efekcie, mieszkańcy nie mogą wyjść z nowych domów, ponieważ muszą zakładać kalosze: podjazdy są zalane, studzienki nie odprowadzają wody.
Lubaczewska dodała, że nieszczęśliwa sytuacja Kowal i Swojczyc polega na tym, że zasadniczy kierunek wiatru w Polsce to wiatr zachodni, czyli wiejący z zachodu. – W praktyce oznacza to, że całe nagrzane powietrze i zebrane zanieczyszczenia trafiają na wschód miasta, czyli do nas, na Kowale. Dodatkowo dokłada się do tego przemysł, który także nie jest w pełni kontrolowany – wskazywała działaczka ekologiczna.

W tym kontekscie według Łukasza Szymanowicza, jednym z kluczowych tematów jest retencja, czyli zbieranie wody. – Tak zwane miasto gąbka. Pozwala to z jednej strony uodpornić miasto na gwałtowne ulewy, a z drugiej obniżyć temperaturę. We Wrocławiu jest to szczególny problem, ponieważ mamy wiele wysp ciepła w całym mieście. Wynika to z jego położenia, sposobu zabudowy i kierunków rozwoju przestrzennego – podkreślał architekt.
Brakuje dobrego prawa
Szymanowicz zwróćił uwagę na aspekt instytucjonalny, niedopasowanego prawa.
– Ważnym narzędziem są miejskie plany adaptacji do zmian klimatu. Doceniam działania pracowników ministerstwa, którzy uzbroili ten mechanizm w obowiązek stosowania wskaźników. Ministerstwo Infrastruktury narzuca jednocześnie takie tempo uchwalania planów ogólnych, że właściwie żadna gmina w Polsce nie jest w stanie najpierw stworzyć planu adaptacji do zmian klimatu i wdrożyć go do planu ogólnego. Mamy więc absolutny rozjazd – powiedział.

Stanisław Piątek zwrócił uwagę na pozytywne aspekty zmian. – Odporność na zmiany klimatu jest dla mnie tożsama z wysoką jakością życia. Oznacza to dostęp do zieleni, której nie powinniśmy tracić, budując nowe osiedla. Wracając do tematu: odporność klimatyczna to wysoka jakość życia. To dostęp do zieleni i do infrastruktury niebiesko-zielonej. To przeciwdziałanie wyspom ciepła, czyli obszarom przegrzewającym się nawet na stosunkowo zielonych osiedlach, takich jak Swojczyce czy Wojnów. Tam zieleni nie brakuje, ale zdarza się, że tworzymy betonowy plac zamiast go rozszczelnić – podkreślał.
Kanalizacja i odpady jako problem
Czasami problemy są prozaiczne. Jak wskazywała Folga-Łozińska, na osiedlu brakuje na przykład kanalizacji. – Niektóre domy znajdują się blisko sieci, do których mogłyby się przyłączyć, ale miasto nie buduje dla nich infrastruktury. Wiadomo, że nie każdego stać na to, żeby samodzielnie budować sieć. Można dobudować przyłącze, na co jest dotacja około dwóch tysięcy złotych, ale nie wszystkich stać na inwestycję, która kosztuje nawet sześćdziesiąt tysięcy złotych. Dlatego również w tym obszarze powinniśmy chronić wodę i jak najszybciej rozwijać kanalizację – mówiła.
Lubaczewska zwróciła uwagę na problematykę odpadową. – Pojawiają się bowiem składowiska odpadów. Są wielkie działki, na których składowany jest gruz. Dzieje się to na przykład na końcu ulicy Ełckiej, w okolicach torów kolejowych. Nie wiadomo nawet, kto tam działa. Nie ma żółtej tablicy informacyjnej o inwestycji. Wygląda to jak nielegalne składowanie odpadów – powiedziała.
Janas zakończył debatę apelem o wspieranie zmian lokalnych.
– Trzeba dążyć do dużych zmian w mieście, bo są możliwe, ale nie wydarzą się natychmiast, to potrwa kilka, a może kilkanaście lat. Ważne jest jednak, aby działać równocześnie na mniejszych wycinkach lokalnych. Zmieniając rzeczywistość krok po kroku w różnych miejscach, finalnie osiągamy efekt całościowy – stwierdził radny.
Tekst opublikowany w ramach projektu „Strategia transformacji klimatycznej i edukacja. Z mieszkańcami” realizowanego przez Towarzystwo Benderowskie dzięki darowiźnie Fundacji Orlen w ramach projektu „Energia Sąsiedztwa”. W ramach projektu tworzymy strategię, rozmawiamy z mieszkańcami, dzielimy się wiedzą ekspercką.


