Informacja publiczna i wnioski. Kluczowa sprawa dla aktywistów transportowych

 Fot. Autobus ZTM w Katowicach / Hipermiasto / CC-BY-NC-SA 4.0.

W ramach działu prawnego czasopisma Hipermiasto, prowadzonego przez Stowarzyszenie Nowoczesnej Edukacji Prawnej w ramach Mikrograntu (Projekt finansowany przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię z Funduszy Norweskich i Funduszy EOG w ramach Programu Aktywni Obywatele – Fundusz Regionalny) publikujemy rozmowę z aktywistą Miłoszem Cichutą (Akcja Miasto, Klub Sympatyków Kolei we Wrocławiu, który często posługuje się dostępem do informacji publicznej i wnioskami (art. 241 kpa).

Czytaj też: Badanie barier prawnych dla organizacji pozarządowych

Jaka jest rola informacji publicznej w Twojej działalności? Jak jej dostępność wpływa na możliwość zajmowania się transportem publicznym od strony aktywistcznej?

Miłosz Cichuta: – W przypadku transportu zbiorowego informacja publiczna jest niezbędna, by się zajmować tą tematyką. Nawet tak prozaiczna rzecz jak rozkłady jazdy czasem nie są dostępne, nie są też umieszczane w jednym miejscu i znalezienie ich jest trudne. Nie mówiąc już o dodatkowych danych, jak liczba przewiezionych pasażerów czy liczba sprzedanych biletów, bo to często jest tajemnicą. Z perspektywy osoby, która nie pracuje w urzędzie czy przedsiębiorstwie komunikacyjnym uzyskanie wiedzy o stanie transportu jest kluczowe.

Czy te informacje są łatwo dostępne, czy są problemy z ich uzyskaniem?

Danych brakuje. Największym problemem jest to, że nie ma jednego miejsca, w których byłyby umieszczone. W przypadku rozkładów jazdy trzeba korzystać z takich serwisów jak E-Podróżnik, który wiele informacji posiada, ale nie wszystkie. To prywatny portal i nie ma tam obecnych wielu danych o komunikacji miejskiej czy gminnej. Żeby znaleźć dojazd z miejsca na miejsce trzeba w wyszukiwarce wpisać cel podróży albo szukać transportu gminnego czy powiatowego lub przewoźników prywatnych. Czasem nie mamy też precyzyjnych danych o lokalizacji przystanków.

Czytaj też: Kiedy trzeba przeprowadzać konsultacje społeczne i jak powinny wyglądać?

Czego oczekiwałbyś od urzędów czy ministerstwa? Jakie zmiany ułatwiłyby pozyskiwanie danych o rozkładach?

Nawet nie chodzi o perspektywę osób, które się tym zajmują, ale zwykłego pasażera, potrzebna byłaby jedna wyszukiwarka na wszystkie połączenia w kraju, jak to jest w Holandii, gdzie można znaleźć wszystko od pociągów przez autobusy po metro. Da się to zrobić też w Polsce, bo powiaty posiadają dane dotyczące koncesji, jakie wydają na połączenia autobusowe. Problemem jest oczywiście też to, że wydana koncesja nie zobowiązuje do realizowania połączenia.

Wspomniałeś, że dane o liczbie pasażerów są tajemnicą, nawet u przewoźników służby publicznej. Czy tak powinno być?

Zdecydowanie nie. Jeśli osoba zajmująca się takim problemem transportu publicznego ma informacje o sprzedanych biletów to można ocenić decyzje podejmowane przez przewoźnika czy organizatora i weryfikować, czy rzecznicy instytucji mówią prawdę. Niedługo pojawi się liberalizacja rynku i można się zastanawiać, czy nie zaszkodzi to przewoźnikom, ale na połączeniach dotowanych informacja powinna być, bo płacimy za to z funduszy publicznych. Te informacje powinny służyć polepszaniu oferty transportowej.

Czytaj też: Informacja publiczna. Co zrobić, gdy nie otrzymujemy odpowiedzi na wniosek?

Stowarzyszenie Nowoczesnej Edukacji Prawnej w ramach Mikrograntu wystąpiło do Ministerstwa Infrastruktury o wprowadzenie obowiązku publikacji rozkładów jazdy w formacie GTFS. Co by to dało?

To by sporo zmieniło, gdy chodzi o dostępność informacji dla pasażerów. Ten plik zapewnia możliwość umieszczenia rozkładów i połączeń we wszystkich serwisach mapowych, jak np. Google Maps, ale każdy mógłby z tym plikiem stworzyć osobny serwis z wyszukiwarką połączeń czy wizualizacją map. To zwiększłoby konkurencję na rynku. Obecnie mapy przewoźników są tworzone mało dokładnie, np. ostatnio spotkałem się z tym w Sanoku.

Miłosz Cichuta
Miłosz Cichuta / Hipermiasto / CC-BY-NC-SA 4.0.

Chciałbym zapytać o wnioski, czyli instrument znany z art. 63 Konstytucji i art. 241 Kodeksu postępowania administracyjnego. W jaki sposób to narzędzie może być wykorzystywane przez aktywistów transportowych?

To narzędzie umożliwia podjęcie działania, bo instytucja, która otrzyma wniosek, ma obowiązek ustawowy odpowiedzi na ten wniosek, odniesienie się do niego, co daje możliwość wprowadzenia zmian w transporcie. We wniosku możemy postulować np. nową siatkę połączeń, określić, czego brakuje mieszkańcom. Adresat musi się do tego odnieść, więc to bardzo demokratyczne narzędzie. A dla urzędów może to być forma pozyskiwania informacji o tym, jak przemieszczają się mieszkańcy i jakie są potrzeby transportowe.

Czy przy rozpatrywaniu wniosków zdarzają się problemy?

Niestety tak. Czasami są odpowiedzi, które pojawiają się po 4-6 miesiącach czy w ogóle ich nie ma do czasu wysłania ponaglenia lub skargi. Urzędnicy czasem też nie odpowiadają wprost albo odpowiadają, że czegoś nie ma w budżecie, albo że tym problemem powinna zająć się inna jednostka samorządu terytorialnego, niższego czy wyższego szczebla. Często dochodzi do przerzucania kompetencji między instytucjami.

Czytaj też: Co można w trakcie ciszy wyborczej i ciszy referendalnej? Doradzamy


Informacja Stowarzyszenia Nowoczesnej Edukacji Prawnej. Treść dostępna na licencji CC-BY-NC-SA 4.0.
logo-snep


Projekt finansowany przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię z Funduszy Norweskich i Funduszy EOG w ramach Programu Aktywni Obywatele – Fundusz Regionalny.

Active-citizens-fund@4x-1024x359

Hipermiasto

Towarzystwo Benderowskie

Dodaj komentarz