Wrocławski Panel Obywatelski po dwóch latach. Co z niego zostało?

Debatę o Wrocławskim Panelu Obywatelskim zorganizowano 18 września 2023 r. w klubie Proza w ramach projektu “Tramwaj i kolej dla klimatu”, finansowanego. Spotkanie prowadził Mateusz Kokoszkiewicz, dziennikarz “Gazety Wyborczej”.

Czytaj też: Dworzec Nadodrze. Zabytkowa perełka czeka na remont i plan zagospodarowania

 

Skąd pomysł na panel obywatelski we Wrocławiu?

Czym są takie panele? 

Dr Wojciech Ufel z Instytutu Politologii Uniwersytetu Wrocławskiego, jeden z obserwatorów panelu: – Źródłem pomysłu jest to, że demokracja powinna funkcjonować inaczej: nie tak, że wybieramy kogoś, kto manipuluje nami przez marketing polityczny. Bardziej tak, że spotykamy się, rozmawiamy, słuchamy ekspertów i decydujemy. Oczywiście trudno rozmawiać w gronie np. 400 tys. mieszkańców Wrocławia, stąd pomysł, by wybrać 75 osób, które miałyby podjąć decyzję, słuchając ekspertów i różnych stron. A potem, w toku dyskusji wydać rekomendacje, które powinny być wiążące.

Skąd wziął się pomysł wrocławskiego panelu, który dotyczył transportu publicznego i ograniczenia ruchu w centrum miasta?

– Organizowanie postulatów to hasło ruchu Extinction Rebellion, choć jest też popularne wśród innych ruchów, bo wszyscy widzimy bezsilność polityków w sprawie kryzysu klimatycznego. Zorganizowano taki panel klimatyczny w Unii Europejskiej i okazało się, że postulaty społeczne są bardziej radykalne niż przewidywano – powiedziała Agnieszka Żuk, z Młodzieżowego Strajku Klimatycznego.

Przed Wrocławiem podobne panele zorganizowano w różnych miastach.

Wojciech Ufel: – W Polsce takie panele organizowane były wcześniej w siedmiu miastach, najwięcej było ich w Gdańsku. Najpopularniejszy ten model jest w Wielkiej Brytanii, są też przykłady paneli krajowych, najsłynniejsze są panele klimatyczne we Francji i Austrii. Wydaje mi się, że to chwilowa moda, bo to idea dobrze promowana. Często trafia w środowiska, które nie znają się na mechanizmach polityki, ale chcą coś zmienić. W ramach aktywizmu może się to wydawać dobra idea, która rozwiąże problemy polityczne. Ta moda jednak raczej ewoluuje w stronę form mniejszych i łatwiejszych w organizacji, bo panel wymaga sporego zaangażowania. Coraz częściej miasta decydują się np. na narady obywatelskie i warsztaty.

Dr Jakub Nowotarski, prezes Akcji Miasto dodawał, że struktura panelu była losowana i to w sposób reprezentatywny. – Panel musi mieć tę samą strukturę demograficzną: płeć, wiek, miejsce zamieszkania. We Wrocławiu doszedł dodatkowy czynnik: główny środek transportu. Tak, żeby ta demografia zgadzała się z tym, jak przemieszczają się wrocławianie. 40 proc. to byli zatem zadeklarowani kierowcy – wyjaśniał.

Czytaj też: Linia kolejowa 285. Trasa do Sobótki zrewitalizowana dla mieszkańców

Jak przebiegał panel obywatelski?

Jak wyglądał sam panel? Ufel: – Najpierw były dwa dni z wystąpieniami eksperckimi, w tym z innych miast i z zagranicy, osoby zajmujące się społeczną stroną transportu miejskiego. Było dużo informacji, były wystąpienia stron społecznych. Kolejne trzy dni były przeznaczone na dyskusje, najpierw wypracowywano propozycje w małych stolikach, potem w większych grupach, a potem przedstawiano je na plenum. Były również zaproszone osoby eksperckie, a na samym końcu było tajne głosowanie. Na kartkach osoby uczestniczące zaznaczały, czy się zgadzają z daną propozycją, czy nie. To był bardzo intensywny proces.

Dr Jakub Nowotarski, prezes Akcji Miasto: – Gdy usłyszałem o panelu obywatelskim to pomyślałem, że to z jednej strony szansa, ale rozumiałem też zagrożenia. Potrzebna była bowiem zgoda na poziomie 80%. Wrocławianie co do zasady popierają ograniczenie ruchu w centrum czy budowę tras tramwajowych, ale nie jest oczywiste, że poparcie jest tak spore jak 80%. Zaangażowaliśmy się jako strona panelu obywatelskiego, żeby mówić o rozbudowie tras tramwajowych. Czułem się zmotywowany, by wziąć udział w panelu.

Przystanek Arkady Capitol
Przystanek Arkady Capitol / Hipermiasto / CC-BY-NC-SA 4.0.

Nowotarski był jednak zaskoczony wynikami panelu.

– Jeden z urzędników powiedział, że nic z tego nie będzie, bo każdy przyszedł ze swoimi opiniami i nie zmieni zdania, bo ekspert mówi coś innego. Okazało się zupełnie inaczej, bo potem były rozmowy na spokojnie, bez emocji i głos ekspertów był słyszalny. Paneliści opowiedzieli się za wizją świata, zgodną z tym, co my jako Akcja Miasta mówimy. Czuję się dumny, że w tym uczestniczyłem i przekonaliśmy panel do pewnych rozwiązań – powiedział aktywista.

Uczestnicy debaty zakwestionowali jednak prawidłowość zadanych pytań.

 – Z badań społecznych wynika, że ludzie chcą tramwajów i uważają je za lepsze rozwiązanie od autobusów, że są bardziej niezawodne. Zadawanie takich pytań jest niepotrzebne, bo to było wiadome – powiedziała Agnieszka Żuk. 

– Problemem były pytania, one były zbyt skomplikowane. W Kopenhadze zapytano czy centrum miasta powinno być całkowicie zamknięte czy nie. Zamówiono dwie ekspertyzy i pozwolono na wybór między dwoma opcjami, a nie po to, by pisać program od początku – dodał dr Ufel.

Jak dodał Jakub Nowotarski, uczestnicy i uczestniczki panelu nie dali się wciągnąć w pytania. – Moim zdaniem realnym celem panelu było skasowanie obietnic wyborczych prezydenta Jacka Sutryka z 2018 r. dotyczących tramwaju i paneliści to wyczuli. Stąd 99% poparcia dla tramwaju na Jagodno, bo nie chcieli być pionkiem w politycznej grze – powiedział prezes AM.

Czytaj też: Jakiego transportu chcą wrocławianie? Sondaże, badania, dane [ANALIZA HIPERMIASTA]

Wrocławski Panel Obywatelski. Zapowiedzi niezrealizowane

Akcja Miasto sprawdziła podczas warsztatów w ramach projektu “Tramwaje i kolej dla klimatu”, czy zapowiedzi zostały zrealizowane. Wyniki są widoczne w specjalnym raporcie.

26 rekomendacji nie zostało wdrożonych, 10 można uznać za częściowo zrealizowane, a tylko 4 za zrealizowane w całości.

Nowotarski: – Prezydent Sutryk zapowiedział, że rekomendacje będą wiążące, ale miażdżąca część rekomendacji nie została zrealizowana. Z panelu wynikały trzy rzeczy: budować więcej linii tramwajowych, postawić na kolej i więcej zainwestować w rowery, szczególnie w centrum miasta. To się jednak nie dzieje, te postulaty nie są realizowane. Część z nich była bardzo prosta: np. sprawozdania z inwestycji tramwajowych powinny być tworzone co kwartał. Urząd miejski odniósł się do tego i uznał, że będzie pisał sprawozdanie co rok. Żadnego sprawozdania, nawet co rok, jednak nie dostaliśmy. Tu nie da się dyskutować: urzędnicy nam wprost na to odpowiadali i widać czarno na białym, że nie ma realizacji.

Pociąg Pesa Elf -  stacja Wrocław Sołtysowice
Pociąg Pesa Elf – stacja Wrocław Sołtysowice / Hipermiasto / CC-BY-NC-SA 4.0.

Żuk: – Pisaliśmy pytania do urzędów, głównie urzędu miejskiego, w ramach informacji publicznej, do czego każdy obywatel ma prawo. Urząd nam na te pytania odpowiadał, część spraw mogliśmy też sami sprawdzić. Potem zestawiliśmy odpowiedzi i oceniliśmy, co jest realizowane. Na część pytań UM nie był w stanie odpowiedzieć i zdawało się, że sam urząd sam nie wie, że coś powinien robić. Jaskrawym przykładem są trasy tramwajowe, które miały być wybudowane, co w żadnym przypadku się nie stało.

Czytaj też: Apel do rządu o przywrócenie przystanków kolejowych we Wrocławiu na listę podstawową. Dla Tarnogaju, Maślic i Zakrzowa


Fot tytułowe – Wrocławski Panel Obywatelski, Marek Księżarek, wroclaw.pl


Informacja opublikowana w ramach realizacji projektu „Tramwaje i kolej dla klimatu”, finansowanego przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię z Funduszy Norweskich i Funduszy EOG w ramach Programu Aktywni Obywatele – Fundusz Regionalny. Treść dostępna na licencji CC-BY-NC-SA 4.0.


Active-citizens-fund@4x-1024x359

Hipermiasto

Towarzystwo Benderowskie

Dodaj komentarz