Komunikacja

Iwona Budych: cztery pary autobusów to za mało. „Transport publiczny musi być realną alternatywą dla samochodu”

Projekt „Wykluczenie transportowe się zwiększa. Trzeba działać” Projekt finansowany przez Komisję Europejską w ramach Programu Równych Praw realizowanego ze środków programu CERV finansowanego ze środków Komisji Europejskiej w ramach programu „Obywatele, Równość, Prawa i Wartości” na lata 2021 – 2027.

Sfinansowane ze środków UE. Wyrażone poglądy i opinie są jedynie opiniami autora lub autorów i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy i opinie Unii Europejskiej lub Komisji Europejskiej. Unia Europejska ani organ przyznający nie ponoszą za nie odpowiedzialności.”

– Projekt zmian dotyczących finansowania publicznego transportu zbiorowego nadal nie odpowiada na najważniejsze problemy związane z wykluczeniem komunikacyjnym – uważa Iwona Budych, prezeska Stowarzyszenia Wykluczenie Transportowe.

Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Walki z Wykluczeniem Transportowym poświęconego projektowi ustawy wskazywała m.in. na zbyt niskie minimalne standardy połączeń, brak stabilnego finansowania oraz potrzebę wieloletnich umów dla organizatorów transportu.

Posiedzenie zespołu parlamentarnego

Budych zwróciła uwagę, że projekt ustawy w ostatnich miesiącach wielokrotnie się zmieniał. – W ostatnich miesiącach miałam wręcz poczucie, że praktycznie co miesiąc pojawiała się nowa wersja dokumentu. Nie wiem, czym te zmiany były spowodowane, ponieważ nie zostało nam to wyjaśnione – mówiła Iwona Budych na posiedzeniu.

Minimalne standardy przewozów są zbyt małe

Stowarzyszenie Wykluczenie Transportowe zgłosiło swoje uwagi podczas konsultacji społecznych. Jak podkreślała jego prezeska, jednym z najważniejszych problemów pozostają proponowane minimalne standardy przewozów: cztery pary połączeń w dni robocze oraz dwie pary w weekendy i święta.

– Cztery pary połączeń nie są ofertą, którą powinniśmy przyjąć jako standard w dni robocze. Potrzebujemy co najmniej pięciu, sześciu, a nawet siedmiu par połączeń, aby oferta była rzeczywiście konkurencyjna wobec samochodu i aby zachęcić podróżnych do przesiadki z auta na transport publiczny – wskazywała Budych.

Jej zdaniem w wielu miejscach kraju autobus nie jest wygodną alternatywą, ale podstawowym środkiem umożliwiającym codzienne funkcjonowanie. – Na wsiach i w małych miasteczkach dla wielu mieszkańców autobus nie jest żadnym dodatkowym udogodnieniem, ale po prostu koniecznością. Tak jak senior potrzebuje dojechać do lekarza, tak uczeń szkoły ponadpodstawowej musi mieć możliwość dotarcia do liceum czy technikum – mówiła.

Co w wakacje z połączeniami?

Prezeska stowarzyszenia zwróciła również uwagę na brak jasnych zasad dotyczących utrzymania połączeń w okresie wakacyjnym. Jej zdaniem obecne przepisy mogą pozwolić na ograniczenie oferty w czasie, gdy część mieszkańców nadal potrzebuje transportu.

– Może dojść do sytuacji, w której organizator w okresie innym niż wakacje będzie miał pięć lub sześć par połączeń i otrzyma dofinansowanie, a w wakacje ograniczy ofertę do czterech par i nadal będzie spełniał wymagania. Gdzie jest postulat, że również w okresie wakacyjnym minimalny katalog połączeń powinien być zapewniony? – pytała.

Czy autobus poczeka na pociąg?

Budych odniosła się także do zapowiadanego przez ministerstwo rozwiązania, które miałoby umożliwiać autobusom oczekiwanie na opóźnione pociągi. Jej zdaniem potrzebne są szczegóły techniczne dotyczące funkcjonowania takiego systemu.

– Bardzo proszę o konkretną informację, jak technicznie miałoby to wyglądać, jak należałoby takie połączenia skomunikować i jak wyglądałoby to proceduralnie, aby autobus rzeczywiście czekał na opóźniony pociąg – mówiła. Jak dodała, w wielu miejscach, gdzie organizatorami transportu są gminy lub powiaty, takie rozwiązania nie funkcjonują płynnie.

Dworzec kolejowy w Legnicy i pociąg Kolei Dolnośląskich

Wątpliwości stowarzyszenia dotyczą także sposobu podziału środków z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych. – Mamy bardzo duże wątpliwości, czy środki z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych nie będą w przyszłości rozdzielane według klucza politycznego – powiedziała Budych.

Schematy sieci problematyczne

Krytycznie oceniła również obowiązek tworzenia przez powiaty schematów sieci transportowej jako warunku uzyskania dofinansowania. Jej zdaniem przygotowanie takich dokumentów wymaga czasu i pieniędzy, których samorządy często nie mają.

– Plany transportowe wymagają dużych nakładów finansowych ze strony gmin i powiatów. Mamy trwający rok budżetowy i w bardzo wielu jednostkach samorządu terytorialnego takich pieniędzy po prostu nie będzie. Tego nie da się zrobić, kolokwialnie mówiąc, na kolanie – podkreślała.

Pozytywnie oceniła natomiast możliwość elastycznego zmieniania przebiegu tras. – Bardzo mnie cieszy, że ta uwaga została rozpatrzona i rzeczywiście będzie można zmieniać trasy – mówiła.

Bez pieniędzy nie będzie transportu

Według Budych konieczne jest także zwiększenie środków przeznaczonych na rozwój przewozów autobusowych. Zwróciła uwagę, że przy pojawieniu się nowych beneficjentów funduszu niezbędne będzie zwiększenie całej puli finansowania.

– Nie mówię już nawet o samej stawce za wozokilometr, która powinna zostać zwaloryzowana. Trzy złote przy obecnych, rosnących kosztach jest nadal stosunkowo niewielką kwotą. Jeżeli pojawiają się kolejni beneficjenci, ta pula powinna zostać zwiększona – wskazywała.

Jednym z najważniejszych postulatów branży pozostają także wieloletnie umowy na organizację przewozów. Zdaniem prezeski Stowarzyszenia Wykluczenie Transportowe tylko stabilne finansowanie pozwoli budować trwałą sieć połączeń.

Autobus firmy Ekspres Bus

– Nie na rok, nie na dwa, nie na trzy i nie na pięć lat – potrzebujemy umów na dziesięć lat. Potrzebujemy stabilności siatki połączeń, a organizator potrzebuje pewności finansowania. Jeżeli będą zagwarantowane środki i stała sieć połączeń, pasażer również będzie miał poczucie, że może spokojnie dojeżdżać do pracy – mówiła.

Jak podsumowała Budych, projekt jest krokiem naprzód w porównaniu z pierwszą wersją, ale nadal wymaga dalszych zmian. – Widzimy pewien postęp w stosunku do pierwszego projektu, który został zaprezentowany. Natomiast nie są to jeszcze zmiany, których branża oczekiwałaby. Potrzebujemy dalszych zmian – powiedziała.

Hipermiasto

Towarzystwo Benderowskie

Dodaj komentarz

Skip to content