Jakub Janas: Aktywizm w dziedzinie transportu jest bardzo potrzebny. Chcemy zmiany obecnej polityki

Jakub Janas jest miejskim aktywistą i koordynatorem komunikacji Akcji Miasto w projekcie projektu „Tramwaje i kolej dla klimatu”, finansowanego przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię z Funduszy Norweskich i Funduszy EOG w ramach Programu Aktywni Obywatele – Fundusz Regionalny.

Możesz posłuchać również podcastu z udziałem Jakuba Janasa.

Czy młodzi ludzie we Wrocławiu angażują się w sprawy swojego miasta?

Jakub Janas: – Tak, angażują się, do Akcji Miasto ostatnio dołączają w dużej mierze młode osoby, czasami nawet niepełnoletnie. Działa Młodzieżowa Rada Miasta Wrocławia, w której w tym roku działa ponad pięćdziesięciu młodych radnych, istnieją młodzieżówki partyjne, jest Młodzieżowy Strajk Klimatyczny.

Zapewne mogłoby angażować się jeszcze więcej wśród młodych osób, ale wychodzę z założenia, że nie ma tak wiele od nich wymagać. Czasy nie są łatwe, a warunki i okoliczności nie sprzyjają działaniu.

A jakie okoliczności musiałyby się zmienić, żeby to zaangażowanie było większe?

Niestety, dla polityków najczęściej młodzież pełni funkcję dekoracyjną, a nie ma mowy o realnym zaangażowaniu w podejmowanie decyzji. Tak wygląda obecnie Młodzieżowa Rada Miasta, która może sobie zrobić zdjęcie z panem prezydentem czy zorganizować wydarzenie, ale realnego zaangażowania radnych młodzieżowych w politykę miejską praktycznie nie ma.

Zorganizowano kongres młodzieży, do którego zaproszono młodzież z liceów i ten kongres pracował nad strategią Wrocław 2050. Obawiam się, że z uwzględnieniem uwag tego kongresu będzie tak, jak z uwzględnieniem mieszkańców w konsultacjach. Przyjmowane są te, w których ktoś zwraca uwagę, że źle postawiono kropkę, bo to i tak trzeba poprawić, a resztę się odrzuca. Po co coś zmieniać, skoro urzędnicy wiedzą lepiej.

Czytaj też: Sławomir Czerwiński: Trasa tramwajowa na Maślice nie może być na rezerwie. Czekamy na niego od lat

Pytanie zatem, czy komukolwiek takie prawdziwe zaangażowanie jest potrzebne?

Zaangażowanie mieszkańców jest potrzebne, bo jeśli jego nie będzie, to władze miejskie, wybrane tak czy inaczej, będą mogły robić co chcą. Bez uwzględnienia głosów mieszkańców, tylko realizować własne interesy. Mam głębokie przekonanie, że gdybyśmy jako ludzie aktywni robili mniej niż teraz, to sytuacja by się jeszcze bardziej pogarszała.
Obecne elity polityczne należy wymienić, najlepiej na osoby, które mają inne, świeże podejście. Najłatwiej takiego świeżego podejścia nauczyć osoby młode. Oczywiście nie wyłącznie, bo potrzebne są głosy z każdego poziomu wiekowego.

Wracając do dziedziny transportu. Czy to zaangażowanie w transporcie, czy ono się faktycznie na coś przekłada?

Tak, przekłada się. Na przykład w dziedzinie kolei w kolejnych województwach powstają samorządowe spółki kolejowe. Coraz większa grupa samorządowców zwraca uwagę na to, że transport kolejowy jest dla ludzi, a nie dla kolejarzy.
Do takiego przekonania nie doszły jeszcze władze ogólnopolskie , ale jestem przekonany, że jeszcze trochę i zrozumieją, że tworzenie dobrej oferty transportu publicznego jest lepszym rozwiązaniem naszych problemów niż inwestowanie kolejnych miliardów w autostrady.

Trasa tramwajowa na Nowy Dwór - ul. Marchijska
Trasa tramwajowa na Nowy Dwór – ul. Marchijska / Hipermiasto / CC-BY-NC-SA 4.0.

Ciekawe wyniki badań opublikowała niedawno “Rzeczpospolita”: 80-85 procent osób badanych wskazało, że są za bardziej zrównoważoną polityką w dziedzinie transportu, a tylko 7,3 proc. było za to, że rząd powinien bardziej wspierać samochody.

Obecnie rozumie się “zrównoważony transport” tak, by dać tym i tym: róbmy jakieś inwestycje w kolej, ale inwestycje w drogi są ważne i jest ich sporo.

Jeśli przez ostatnie 20 lat nie inwestowaliśmy w nic innego niż drogi, gdzie poszły miliardy złotych, a gdyby podliczyć wszystkie, to może nawet biliony. Na pewno dużo. Jeśli nagle obetniemy to “dużo” i zrobimy z tego “mało”, a “dużo” damy na kolej, to może co najwyżej nieco to przez parę lat wyrównamy.

Można powiedzieć np. że zbudowano tramwaj na Nowy Dwór we Wrocławiu, Polskie Linie Kolejowe też inwestowały w remonty. Były fundusze unijne, które coś tam wymusiły.

To dobre określenie, że “coś tam” się działo. Nikt nie powiedziałby, że „coś tam” się działo w drogach.
Patrząc na Wrocław: powstała autostradowa obwodnica Wrocławia, powstała ulica Lotnicza, która niedawno jeszcze była jednopasmowa, o czym sporo ludzi nie pamięta, powstał most Milenijny, powstała wschodnia obwodnica Wrocławia, estakada klecińska, powstaje aleja Stabłowicka. Można tego sporo wymieniać bardzo dużo. W międzyczasie powstał tramwaj na Nowy Dwór i Popowice, a wcześniej na Gaj i Kozanów tylko dlatego, że inaczej nie szło by obsłużyć stadionu i były fundusze UE do wydania tylko na transport publiczny.

A nawet jak budowano tramwaj na Popowice, to obok powstała szeroka arteria, którą można jechać szybciej niż tramwajem.

Trasa tramwajowa na Popowice - ul. Długa
Trasa tramwajowa na Popowice – ul. Długa / Hipermiasto / CC-BY-NC-SA 4.0.

Kierowcy mogą powiedzieć, że płacą sporo podatków i im się należy.

A pasażerowie tramwajów nie płacą? Podatek paliwowy i akcyza nie pokrywają wszystkiego, co wydajemy na drogi. Jest cała spora pula środków, która pochodzi z innych źródeł.
Poza tym autobusy też jeżdżą na paliwo, tramwaje na prąd, tam też są wliczone podatki. Pasażer też płaci za paliwo pojazdu, którym jedzie, ale płaci mniej, bo na tym polega przewaga transportu zbiorowego, że mniej zużywa energii.

Czytaj też: Tramwaj na Maślice jest istotny dla rozwoju Wrocławia. Inwestycja musi powstać

Jako Akcja Miasto prowadzicie projekt “Tramwaje i kolej dla klimatu”. Jakie są główne założenia tego projektu?

Chcemy zmiany kierunku, w którym zmierza polityka transportowa Wrocławia, w szczególności, gdy chodzi o tramwaje i kolej miejską.
Na papierze mamy wspaniałe założenia, jedne z bardziej ambitnych na skalę Polski. Natomiast w praktyce to wygląda tak jak tramwaj na Popowice: tramwaj jedzie 40 na godzinę, bo na więcej nie pozwalają ograniczenia, a samochód obok ma nowiutki, równiutki asfalt.
Oprócz tego angażujemy mieszkańców, staramy się edukować u podstaw. Organizowaliśmy debaty, m.in. z Piotrem Rachwalskim, o węźle kolejowym, o liniach tramwajowych.

Debata o tramwajach. Fot. Akcja Miasto
Debata o tramwajach. Fot. Akcja Miasto

One mówią o tym, jak powinien wyglądać transport szynowy we Wrocławiu i co zrobić, by tak się stało. To dobry materiał do odsłuchania przez urzędników i prezydenta, ale też kompendium wiedzy dla mieszkańców.

Chyba najbardziej widocznym działaniem była kampania “Kolej na Wrocław” ws. Wrocławskiego Węzła Kolejowego. Dlaczego ją prowadziliście i co w jej trakcie się działo?

To sprawa, która zaważy na przyszłości kolejowej Wrocławia na najbliższe 10-15 lat i zdecyduje o tym, czy będziemy mieli szansę na rozwój kolei miejskiej i aglomeracyjnej. Czy tylko będziemy mogli o tym marzyć i próbować rzeźbić z tego, co mamy obecnie.

Obecny stan Wrocławskiego Węzła Kolejowego jest bardzo niezadowalający. Wymaga on licznych remontów, które często były już dawniej obiecywane przez tę czy inną władzę. Kiedy jednak przychodzi do realizacji tych obietnic to wygląda już tak, że środków dla Wrocławia nie ma.

Rząd i posłowie Prawa i Sprawiedliwości twierdzą, że uwzględnienie Wrocławia na liście rezerwowej po raz pierwszy to sukces i że “nikt niczego nie zabrał”.

Umówmy się, że miejsce na liście rezerwowej nie jest sukcesem, gdy chodzi o tak ważną inwestycję i trzecie miasto w Polsce. Te inwestycje są ważne nie tylko z punktu widzenia wrocławian i wrocławianek, ale dla całego Dolnego Śląska i całej Polski, bo to duży, kluczowy punkt na kolejowej mapie kraju.

Pociąg Kolei Dolnośląskich w okolicach stacji Wrocław Mikołajów
Pociąg Kolei Dolnośląskich w okolicach stacji Wrocław Mikołajów / Hipermiasto / CC-BY-NC-SA 4.0.

Może dla Pcimia Dolnego byłby sukces, ale nie dla Wrocławia i nie dla tej rangi przedsięwzięcia, w szczególności w obliczu zaawansowania obietnic.

Obietnice były, ale dokumentacja nie jest zaawansowana, co się okazało ostatnio.

Polskie Linie Kolejowe mówią, że dokumentacja i tak jest lepiej przygotowana niż w innych miastach. Tyle że inne miasta, mimo potencjalnie mniejszego stopnia zaawansowania, fundusze na liście podstawowej dostały, a Wrocław nie. Obawiam się, że tutaj nie chodzi o dokumentację, tylko o kwestie okołopolityczne i decyzje niekoniecznie są merytoryczne, tylko wyglądają z innych przesłanek.

Czytaj też: Rada miejska przyjęła stanowisko ws. Wrocławskiego Węzła Kolejowego

Jakie działania podejmowaliście, żeby inwestycja w węzeł wrocławski jednak została zrealizowana?

Staraliśmy się, jak i w całym projekcie, przede wszystkich dotrzeć o osób, które mają wpływ na decyzje. Uruchomiliśmy na naszej stronie możliwość wysyłania przez mieszkańców wniosków do premiera Mateusza Morawieckiego, skierowali ich blisko 1300.

Rady osiedla walczą o Wrocławski Węzeł Kolejowy / Akcja Miasto
Rady osiedla walczą o Wrocławski Węzeł Kolejowy / Akcja Miasto

Kontynuowaliśmy też kampanię medialną, bo w dzisiejszych czasach największy wpływ ma jednak czwarta władza. To, co klika się w internecie ma większe szanse na przebicie się niż same działania merytoryczne.
Oprócz tego staraliśmy się wymusić zaangażowanie posłów, prezydenta Wrocławia, zarządu województwa, bo to im przecież płacimy, żeby ubiegali się o nasze interesy. Część z nich to zrobiła, część niestety schowała głowę w piasek. Albo uznawali, że zrobili konferencję i sprawa jest załatwiona.

Wyszliście także na ulice, zbierając podpisy. Skąd taka decyzja?

To kontynuacja akcji, którą prowadzimy od stycznia pod hasłem “Miejskie Rozmowy”. Chcemy porozmawiać bezpośrednio z mieszkańcami, bo uważamy, że takiego dialogu bardzo brakuje. Sporo dyskusji odbywa się wyłącznie na Facebooku, gdzie niektórzy dyskutanci lubią banować tych, którzy się z nim nie zgadzają.

Idziemy na ulicę, gdzie się nie da ludzi zbanować, gdzie każdego możemy spytać o zdanie, gdzie mamy bardzo różne punkty widzenia na miasto. Zdecydowaliśmy się porozmawiać właśnie o Wrocławskim Węźle Kolejowym, zbieraliśmy też podpisy pod obywatelską inicjatywą uchwałodawczą do sejmiku, bo te można zbierać tylko papierowo

Czego dotyczyła ta inicjatywa uchwałodawcza?

Projekt uchwały, który złożyliśmy do sejmiku, dotyczy tego by marszałek i zarząd województwa wzięli się do roboty i zrobili to co do nich należy. By zaangażowali się w walkę o te fundusze, bo do marszałka należy w dużej mierze kwestia kolei, choć oczywiście nie tylko do niego.

Jakub Janas i Miłosz Cichuta po złożeniu podpisów pod obywatelską inicjatywą uchwałodawczą
Jakub Janas i Miłosz Cichuta po złożeniu podpisów pod obywatelską inicjatywą uchwałodawczą

Również kwestie polityczne powinny sprzyjać sprawie: zarząd województwa składa się z polityków Bezpartyjnych Samorządowców i polityków Prawa i Sprawiedliwości A przecież ramach jednej partii zawsze się łatwiej rozmawia niż między partiami.

Czytaj też: Kolejowa obywatelska inicjatywa uchwałodawcza w sejmiku Dolnego Śląska. 1197 mieszkańców poparło

Czego dotyczyły wcześniejsze edycje Miejskich Rozmów?

Wcześniej rozmawialiśmy chociażby o problemie śmieci we Wrocławiu, wtedy gdy wybuchła “afera szczurowa”. Wtedy byliśmy na Nadodrzu i usłyszeliśmy wiele historii prosto z podwórka, prosto ze śmietnika.

Rozmawialiśmy też o przystankach wiedeńskich na ul. Świdnickiej, temat ostatnio powrócił przy okazji otwarcia przystanków przy ul. Grabiszyńskiej. Bo tam jakoś się da, a na Świdnickiej ich nadal nie ma.

Dlaczego zdecydowaliście się akurat na ten temat? To przecież tylko jedna mała inwestycja.

To jedna mała inwestycja, a duży krok dla mieszkańców. Chodzi o dwa przystanki w centrum Wrocławia – Renoma i Arkady Capitol – z których korzysta bardzo wiele osób w ciągu dnia. To przystanek przesiadkowy, z którego korzystają mieszkańcy licznych osiedli i również turyści.

Dziś nie może z nich korzystać choćby osoba na wózku inwalidzkim, sprawiają też dużą trudność osobom starszym. Usłyszeliśmy od jednej z wrocławianek historię, że jak spotyka się ze swoimi koleżankami, to jej koleżanki jadą przystanek dalej i przesiadają się na tramwaj w drugim kierunku, a potem wracają, bo przystanek w drugim kierunku wygląda lepiej.
To historie, które zatrważają, bo wydawałoby się, że Wrocław jest miastem otwartym i dostępnym, a tu trzeba się wspinać do tramwaju. Jeśli to pomysł na promocję alpinizmu i Wandy Rutkiewicz, to bardzo nieudany.

Rozmawialiście też o jednej niewybudowanej nadal kładce.

Prowadziliśmy dyskusje o kładce między ul. Komuny Paryskiej i Podwalem a wzgórzem Partyzantów, obecnie remontowanym. Przeprawa połączyłaby Przedmieście Oławskie z centrum krótszą drogą, bez obchodzenia fosy na około.
To inwestycja obiecywana od dawna, pojawiała się w programie wyborczym Jacka Sutryka, Akcja Miasto zaproponowała jej budowę w ramach projektów z okazji 100-lecia polski powstała tam Kładka Niepodległości. Niestety, prezydent nie zadziałał wtedy i nie składał wniosków o fundusze rządowe.

Kładka Niepodległości / Akcja Miasto
Kładka Niepodległości / Akcja Miasto

Inwestycja poprawiłaby codzienne podróże wielu mieszkańców, zwłaszcza tych, którzy nie są w pełni sił i nie są zdrowymi 30-latkami, którzy biegają codziennie 10 km rano. Np. osobom z problemami z poruszaniem się czy osobom z dziećmi, nie tylko w wózkach.
Teraz pojawił się projekt we Wrocławskim Budżecie Obywatelskim, już dostosowany do głosów, by ominąć wysepkę, na której jest lęgowisko ptaków. Niestety, nie został zaakceptowany z uwagi na koszty.

Czytaj też: Miłosz Cichuta: Kolej jest ważna dla Wrocławia. Walczymy o lepszy transport

O czym jeszcze mówią mieszkańcy?

Sporo mieszkańców jest niezadowolonych z tego, co dzieje się czy to w sprawie śmieci czy to w sprawie mobilności. Wrocławianie niestety w sporej części nie interesują się tym, co się dzieje w polityce miejskiej, bo są zmęczeni tym, że głos mieszkańców nie jest wysłuchiwany.
Są osoby, które się zaangażowały, brały udział w konsultacjach, pisał wnioski, ale ciągle otrzymywały decyzje odmowne. To bardzo szybko zniechęca do partycypacji, szczególnie gdy nie jest oparte na żadnej decyzji merytorycznej.

Jakie są dalsze plany w ramach projektu “Tramwaje i kolej dla klimatu”?

Przed nami kolejne debaty, szkolenia dla młodych osób aktywistycznych, konsultacje na osiedlach. Znowu będziemy rozmawiać z mieszkańcami o tym, jak powinien wyglądać transport. Chcemy też dialogu z urzędnikami w ramach “okrągłego stołu”.
Główne przesłanie pozostaje niezmienne: praktyczne działania transportowe władz Wrocławia powinny się zmienić i powinny być bardziej nastawione na rozbudowę sieci tramwajowej i kolej miejską.

Czytaj też: Kolejowa obwodnica Wrocławia. Towarowo-pasażerska – dla Krzyk, Gaju, Gajowic, Borka


Fot tytułowe – Jakub Janas / Hipermiasto / CC-BY-NC-SA 4.0.


Kampanią Wybieram kolej Towarzystwo Benderowskie zachęca mieszkańców do przejazdów kolejowych, a decydentów – do wsparcia rozwoju kolei.


Informacja opublikowana w ramach realizacji projektu „Tramwaje i kolej dla klimatu”, finansowanego przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię z Funduszy Norweskich i Funduszy EOG w ramach Programu Aktywni Obywatele – Fundusz Regionalny. Treść dostępna na licencji CC-BY-NC-SA 4.0.


Active-citizens-fund@4x-1024x359

Hipermiasto

Towarzystwo Benderowskie