Jakub Nowotarski, prezes Akcji Miasto: Wrocławianie zamieniliby auto na wygodny transport zbiorowy na europejskim poziomie

Dlaczego jako Akcja Miasto ze wszystkich spraw w mieście zajmujecie się tak sporo transportem? W mieście jest przecież sporo innych spraw: planowanie przestrzenne, zieleń, zabytki…

Dr Jakub Nowotarski, prezes Akcji Miasto, członek Wrocławskiej Rady ds. Polityki Mobilności: – To od początku był jeden z naszych priorytetów. Widzimy, że jest to coś, co funkcjonuje źle, widzimy dużą przestrzeń na poprawę i to w różnej skali: od małej poprawy do dużych decyzji politycznych. Cierpimy jako pasażerowie, jako piesi, jako rowerzyści, tracą na tym kierowcy. I wreszcie – z tym też najczęściej przychodzą do nas mieszkańcy, zgłaszają swoje problemy, prosząc o nagłośnienie, wsparcie lub wspólne działanie.

Wspomniałeś o kierowcach. Często mówi się, że jesteście przeciwnikami kierowców i chcecie zmniejszyć ich prawa.

Generalnie zgadzamy się w tym z urzędnikami, że gdyby podróży autem było mniej, to bylibyśmy w lepszym mieście. Mówimy, że powinny powstawać nowe linie tramwajowe, że tramwaje powinny jeździć szybciej, że sieć infrastruktury rowerowej powinna być spójna, że we Wrocławiu powinna powstać kolej miejska i aglomeracyjna – to są najbardziej antysamochodowe działania, jakie można wymyślić?

Pociąg Kolei Dolnośląskich w okolicach stacji Wrocław Mikołajów
Pociąg Kolei Dolnośląskich w okolicach stacji Wrocław Mikołajów / Hipermiasto / CC-BY-NC-SA 4.0.

Dlaczego? Bo gdyby nasze postulaty zostałyby spełnione, to automatycznie na ulicach Wrocławia byłoby mniej samochodów. W dodatku ci, którzy muszą korzystać z aut też by zyskali. Wrocławianie sami zagłosowaliby przez wybory transportowe i zamieniliby auto na wygodny transport zbiorowy na europejskim poziomie. Dzisiaj go nie ma we Wrocławiu, stąd mamy korki, hałas, spaliny, mało przestrzeni dla drzew. Wszystkie te problemy wynikają z tego, że miasto jest podporządkowane samochodom.

Czytaj też: Ulica Ruska dla aut. Gdy nie będzie deptakiem, to nadal będą rządzić samochody

Mówi się, że jest pewna mentalność. Czy myślisz, że naprawdę gdyby wrocławianie dostali tę lepszą ofertę w transporcie publicznym to nie chcieliby jeździć własnym autem, które niektórzy lubią albo są nawet przywiązani?

Na pewno byliby tacy, którzy dalej będą jeździli autem. Są też tacy, którzy będą stali w korkach niezależnie od tego, jak będą duże czy wybiorą samochód niezależnie od tego, że szybciej będzie się poruszać innym środkiem transportu. Tak samo będą tacy, którzy zawsze pojadą tramwajem lub tacy, co zawsze wybiorą rower. Ale to wszystko zdecydowana mniejszość. Zdecydowana większość, która najrzadziej wypowiada się w mediach społecznościowych, będzie po prostu decydowała w sposób pragmatyczny, co też pokazują badania z Wrocławia jak Wrocławska Diagnoza Społeczna i innych europejskich miast. Jeśli jest szybko i wygodnie w danym środku transportu, to jest częściej wybierany.

Ulica Kazimierza Wielkiego we Wrocławiu
Ulica Kazimierza Wielkiego we Wrocławiu / Hipermiasto / CC-BY-NC-SA 4.0.

Wspomniałeś, że we Wrocławiu nie ma europejskiego standardu. To czego brakuje? Mamy przecież nowe linie tramwajowe, kupowane są tramwaje…

Jak myślimy o tym, żeby dostać się z punktu A do punktu B każdego dnia, np. do pracy czy szkoły, to obecnie miasto jest zaprojektowane tak, że wiele osób wybiera samochód, bo jest dla nich najbardziej atrakcyjnym i najszybszym rozwiązaniem. Politycy i urzędnicy zaprojektowali Wrocław tak, że jest najszybciej autem. Jego atrakcyjność nie wynika z tego, że ma cztery koła czy pięć miejsc albo skórzaną tapicerkę, ale z tego, w jaki sposób wygląda miasto. 

Widać, że na Zachodzie systemy transportowe są inne, podróży samochodem jest mniej. Łatwiej jest w tych miastach jeździć transportem zbiorowym czy na rowerze, i te środki transportu są częściej wybierane przez ich mieszkańców. Europejski standard to transport zbiorowy wymyślony tak, że samochód nie jest najbardziej atrakcyjnym środkiem transportu. Nie dlatego, że zakazujemy jeździć samochodem, tylko że pozostałe środki są wygodniejsze.

A przechodząc już na poziom konkretów – jakich cech nam brakuje?

Totalnie zmarnowany jest potencjał kolei miejskiej. Dostaliśmy ogromny węzeł kolejowy w spadku po Niemcach i nie robimy z nim totalnie nic. Mieliśmy już zalążek, namiastkę kolei miejskiej, czyli wspólny bilet na MPK i kolej. To był krok w tym kierunku, ale zbyt mały. Przy takim węźle kolejowym kolej miejska bez problemu mogłaby stanowić kręgosłup systemu transportowego, na poziomie jakościowym metra.

Estakada kolejowa w centrum Wrocławia
Estakada kolejowa w centrum Wrocławia / Hipermiasto / CC-BY-NC-SA 4.0.

Linii kolejowych na terenie Wrocławia jest sporo, gdyby je rozbudować, gdyby stworzyć nowe przystanki i dołożyć do tego decyzję polityczną władz Wrocławia o budowie kolei miejskiej, wtedy można by powiedzieć że de facto mamy system metra.

Czytaj też: Jakub Janas: Aktywizm w dziedzinie transportu jest bardzo potrzebny. Chcemy zmiany obecnej polityki

Przed pandemią urząd miejski myślał o linii na Leśnicę, ale prace zostały wstrzymane.

UM myślał o tej linii, bo złożyliśmy wniosek w tej sprawie, i analizy były oparte o naszą propozycję. Zaproponowaliśmy, żeby pociągi kolei miejskiej jeździły z dworca w Leśnicy na Dworzec Główny. To było szczególnie ważne w ostatnich latach, gdy linia tramwajowa z Leśnicy do centrum miasta była wielokrotnie zamykana, a podróż z Leśnicy na Dworzec Główny pociągiem zajmuje 20 minut. To czas bezkonkurencyjny, nie do osiągnięcia w żaden inny sposób. Aż się prosi. Koniec końców, ta linia kolei miejskiej nie powstała, urzędnicy zrzucili to na koszty i pandemię. Jesteśmy w tym samym punkcie, a nawet w gorszym, bo zlikwidowano honorowanie Urbancard w pociągach.

Są ograniczenia infrastrukturalne, ale nawet obecnie da się sporo zrobić.

Były też propozycje, by pociąg jechał nie na Dworzec Główny, ale z Psiego Pola na Leśnicę.

Taki pociąg omijałby Dworzec Główny i Dworzec Mikołajów, z głównych dworców zostałby tylko Dworzec Nadodrze, to chyba zbyt za bardzo naokoło, by być zachętą dla mieszkańców. Problemem na Psim Polu i Leśnicy jest dostanie się do centrum.

Mówiąc o kolei nie sposób nie wspomnieć o kampanii, którą prowadziła Akcja Miasto od maja czyli Kolej na Wrocław. To druga w historii akcja kolejowa oddolnego społeczeństwa we Wrocławiu, osiem lat temu był projekt “Kolej na Dolny Śląsk”. Dlaczego zainicjowaliście tę akcję?

Marzymy o innym mieście i wierzymy, że to możliwe. Za dziesięć lat chcemy żyć w innym Wrocławiu, np. takim, w którym możemy pójść na przystanek Wrocław Krzyki, wygodnie w 15-20 minut pojechać np. na północ miasta albo do Leśnicy. Dzisiaj to jest niemożliwe, ale mamy to na wyciągnięcie ręki. Trochę już przyzwyczailiśmy się do tego, że istnieje autostradowa obwodnica Wrocławia i nie pamiętamy, jaką ulgą dla miasta jest to, że przez Wrocław nie przejeżdżają tiry i łatwo miasto ominąć. Dzisiaj wszyscy zgadzają się, że to była potrzebna inwestycja i powinna powstać. A właśnie AOW to jedyna w historii inwestycja infrastrukturalna, która skalą jest zbliżona do modernizacji Wrocławskiego Węzła Kolejowego, o którą dopominaliśmy się w tej kampanii.

Jakub Nowotarski / Akcja Miasto
Jakub Nowotarski / Akcja Miasto

Gra toczy się o miliardy złotych. Nagle okazuje się, że na wyciągnięcie ręki mamy kolej miejską, kursującą wszędzie co 15 minut. Inwestycja jest też ważna z punktu widzenia całego regionu czy nawet kraju, bo Wrocław jest ważnym węzłem kolejowym w Polsce.

Przedstawiciele rządu twierdzą, że sukcesem jest wprowadzenie na listę rezerwową Krajowego programu Kolejowego i projekt będzie skierowany do realizacji.

Każdy rozumie, czym jest lista rezerwowa, dlatego nie przyjmuję takiego argumentu. To dziwne tłumaczenie się pod presją. Niezmiennie czekam na decyzję premiera Mateusza Morawieckiego i przywrócenie Wrocławia na listę podstawową. To warunek konieczny, żeby miliardy popłynęły do Wrocławia i wykorzystać ten gigantyczny potencjał Wrocławskiego Węzła Kolejowego, bardziej niż kiedykolwiek przybliżając kolej miejską.

Jakie działania były podejmowane?

Złożyliśmy podpisy do sejmiku województwa, bo przygotowaliśmy swój projekt uchwały w trybie obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej. Chcemy, by Sejmik głosował nad zobowiązaniem marszałka województwa Cezarego Przybylskiego do wszelkich działań na rzecz tego, by Wrocław został wpisany na listę podstawową. Jak wiadomo, województwem rządzi koalicja Bezpartyjnych i PiS-u, kto ma zatem zabiegać o tę sprawę. To tacy politycy powinni zajmować się tym w pierwszej kolejności, a nie opowiadać, że lista rezerwowa to sukces. Zresztą, umowa koalicyjna Bezpartyjnych i PiS-u mówi o tym, że będą działać na rzecz kolei również we Wrocławiu. To szansa na realne działania i na zrobienie wszystkiego, co mogą, by przekonać premiera do zmiany tej szkodliwej dla Wrocławia decyzji.

Czytaj też: Słynny tramwaj na Jagodno zastąpiony buspasem. Czy torowisko kiedykolwiek powstanie?

Polskie Linie Kolejowe zapowiedziały, że w ciągu czterech miesięcy chcą ogłosić przetarg na dokumentację dla Towarowego Obwodnicy Wrocławia. Myślisz, że to ma związek z akcją Kolej na Wrocław?

Jestem przekonany, że to pierwszy sukces naszej kampanii, ale to tylko projektowanie i to tylko jednej z kluczowych linii. Nadal czekamy deklarację polityków i kolejarzy, że rusza też projektowanie drugiej z tych linii czyli estakady kolejowej z Dworca Głównego w kierunku zachodnim. Obie te decyzje powinny trafić do Krajowego Programu Kolejowego na listę podstawową, bo to oznacza zabezpieczenie środków.

Obwodnica towarowa we Wrocławiu. Okolice ul. Grabiszyńskiej
Obwodnica towarowa we Wrocławiu. Okolice ul. Grabiszyńskiej / Hipermiasto / CC-BY-NC-SA 4.0.

Pozostając w temacie kolei, ostatnio było cicho o wspólnym bilecie. Pytanie jednak, dlaczego nadal go nie ma, skoro chyba wszyscy już wypowiedzieli się, że to rzecz bardzo potrzebna.

Nie ma wspólnego biletu tylko dlatego, że Jacek Sutryk przestał lubić marszałka Przybylskiego i marszałka Maja, a marszałkowie Przybylski i Maj przestali lubić Jacka Sutryka. To jedyne wytłumaczenie tej sprawy: po prostu panowie za sobą nie przepadają, nie chcą się wspólnie pojawić na konferencji i dojść do porozumienia w interesie mieszkańców i w interesie miasta. Zamiast usiąść wspólnie do stołu, organizują jednostronne konferencje prasowe, mówią o tym, że są pełni dobrej woli i otwarci na współpracę. 

Ale te deklaracje i opowieści z punktu widzenia zwykłego mieszkańca nie mają żadnego znaczenia. Ktoś, kto regularnie dojeżdżał do centrum koleją za uczciwe pieniądze nagle musi płacić trzy razy więcej, a do tego ciągle wstrzymywane są mu linie tramwajowe. Nie dziwię się mieszkańcom Wrocławia, którzy w takiej sytuacji zdecydowali się na kupno samochodu.

Drugim ważnym tematem, którym zajmowaliście się sporo w ostatnich miesiącach, są linie tramwajowe. Skąd taki duży nacisk na to, żeby te inwestycje powstawały?

Na stole zaraz będą leżały ogromne pieniądze z UE na ten cel w programie FEnIKS. Unia daje Wrocławiowi szansę na tramwajowy skok rozwojowy, a my o tym mówimy od dwóch lat. Najpierw słyszeliśmy, że nie wiemy, jakie będą reguły wydawania pieniędzy z UE, mimo że dało się to oszacować. Przekonywaliśmy, że nie szkodzi to w projektowaniu, ale urzędnicy nie chcą tego słuchać. Teraz mówią odwrotnie: tramwaju na Maślice nie da się zrobić, bo nie jest przygotowany.

Tramwaj na Maślice był częścią Wrocławskiego Programu Tramwajowego Jacka Sutryka, jak zatem znalazł się na liście rezerwowej?

Wielokrotnie o to pytaliśmy. Mieszkańcy Maślic są oburzeni decyzjami politycznymi o tym, by nie budować tramwaju na Maślice. To skandal. O trasie na Maślice mówi się od lat, tak jak o tramwaju na Jagodno, ale w przypadku Maślic nie ma kolejowej wymówki.

Trasa tramwaju na Maślice
Trasa tramwaju na Maślice / Hipermiasto / CC-BY-NC-SA 4.0.

Gdyby zrealizować tylko tramwaj na Swojczyce, to byłaby ogromna porażka. Będziemy czytać o tym, ile tramwajowo się dzieje w innych miastach. Inne miasta mają te same problemy finansowe z uwagi na decyzje rządu, ograniczanie środków na samorządu, a jednak nastawiają się na inwestycje tramwajowe i przygotowują dokumentacje projektowe.

Na liście podstawowej znalazła się zaś przebudowa skrzyżowania ulic: Drobnera i Dubois.

Oraz tramwaj na Swojczyce, który jest w części realizowany – mam na myśli budowę mostów Chrobrego. Urzędnicy planują refinansowanie czyli oddanie tego, co już zostało wydane. Zatem będzie więcej pieniędzy np. na WKS Śląsk.

Czytaj też: Sławomir Czerwiński: Trasa tramwajowa na Maślice nie może być na rezerwie. Czekamy na niego od lat

W 2020 r.  zorganizowano panel obywatelski dotyczący właśnie tramwajów i kolei miejskiej. Co po nim zostało?

Jedno wielkie rozczarowanie. Prezydent Jacek Sutryk obiecał, że postulaty, które dostaną 80 procent poparcia będą realizowane. Nic z tego się nie dzieje, w szczególności tramwaje na Jagodno i Maślice, które miały poparcie 99 procent. Pytanie, po co ten panel był. Niebudowanie linii tramwajowych to działanie na szkodę pasażerów. 

Ostatnio mówi się także o Strefie Czystego Transportu. Jako Akcja Miasto wspólnie z Wrocławską Ochroną Klimatu i Rodzicami dla Klimatu poparliście tę strefę, ale pod warunkami.

Poparliśmy, ale ze względów zdrowotnych, a nie transportowych. Badania naukowe są jednoznaczne i mówią o tym, że nas trują, a w szczególności szkodzą dzieciom. Zanieczyszczenia, którymi są tlenki azotu, są generowane głównie przez samochody.

Natomiast dziś czas mówić nie tylko o Strefie Czystego Transportu, a o całej polityce transportowej. Za mało rozmawiamy o tym, co zrobić, by mniej samochodów jeździło po mieście. Nie chodzi o ograniczenia, a o kolej miejską, linie tramwajowe. Dlaczego wrocławskie tramwaje są najwolniejsze w Polsce i radykalnie spadło tempo inwestycji rowerowych?

Dlaczego mamy tak wolne tramwaje?

Bo nikt z tym nic nie robi, a urzędnicy nie dostrzegają tego problemu. Nie da się zrobić jednej prostej rzeczy, ale przeanalizować problem. Okazuje się, że Wrocław w godzinach szczytu wypada najgorzej w kraju. 

Tramwaj powinien zatrzymywać się tylko na przystanku i jak musi przepuścić inny tramwaj. We Wrocławiu głównie stoi na czerwonym świetle, co widać na przykładzie nowej linii 18. Jadąc nią przez centrum możemy zobaczyć, ile czasu tramwaj marnuje w absurdalny sposób.

Wspomniałeś o rowerach. Widzimy, że drogi rowerowe powstają, to co jest źle?

Powstawały na początku kadencji, gdyż prezydent Rafał Dutkiewicz zrozumiał, że Wrocław może stać się miastem wygodnym dla rowerów. Projekty przy ul. Grabiszyńskiej i al. Karkonoskiej to wynik tego, że jeszcze za rządów prezydenta Dutkiewicza zostały one zaprojektowane.  A tymczasem w ubiegłym roku magistrat wydał najmniej na rowery od kilkunastu lat. 

Wrocław jest płaski jak stół, przestrzeni dla samochodów więcej nie będzie. To idealne warunki, by więcej osób mogło jeździć na rowerze. Ogromną dziurą w systemie tras jest jednak centrum miasta, przez co na ulicach mamy niepotrzebny konflikt rowerzystów z kierowcami i pieszymi.

Czytaj też: Tramwaj na Maślice jest istotny dla rozwoju Wrocławia. Inwestycja musi powstać


Fot tytułowe –  Jakub Nowotarski na konferencji prasowej ws. tramwajów / Akcja Miasto


Kampanią Wybieram kolej Towarzystwo Benderowskie zachęca mieszkańców do przejazdów kolejowych, a decydentów – do wsparcia rozwoju kolei.


Informacja opublikowana w ramach realizacji projektu „Tramwaje i kolej dla klimatu”, finansowanego przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię z Funduszy Norweskich i Funduszy EOG w ramach Programu Aktywni Obywatele – Fundusz Regionalny. Treść dostępna na licencji CC-BY-NC-SA 4.0.


Active-citizens-fund@4x-1024x359

Hipermiasto

Towarzystwo Benderowskie