Spektakl o mądrym mieście [cz. 1]

Spektakl o mądrym mieście

Część 1

Mądre może oznaczać miasto kumulujące dużą wiedzę i doświadczenie, by następnie je wykorzystać do radzenia sobie z rozmaitymi wyzwaniami. Mądre miasto może być też swobodnym tłumaczeniem modnego anglosaskiego terminu smart city oznaczającego miasto nowoczesne, gdzie priorytetyzuje się jakość życia mieszkańców.

W cyklu „Spektakl o mądrym mieście” pokażę, jak różne doktryny, postulaty lub choćby ulotne wątki w spojrzeniu na urbanistykę i architekturę kształtowały, kształtują współcześnie lub będą kształtowały w przyszłości debatę o mądrych miastach oraz ich faktyczne kształty.

Cały ten spektakl w kilku aktach (cykl tekstów w kolejnych tygodniach) dotyczy w większości spraw uniwersalnych, ale ilustruję je przykładami z Wrocławia. Światowe prądy myślowe prezentuję po to, aby umieścić Wrocław w intelektualnym kontekście wykraczającym nieco poza codzienną, lokalną debatę publiczną.

Cały tekst ukazał się pierwotnie jako rozdział w tomie “Miasto mądre i samodzielne. Strategie dla Miasta Przyszłości – Foresight Społeczny Wrocław 2036/2056”, pod red. Tomasza Bojęcia, wydanym we Wrocławiu przez Biuro Festiwalowe IMPART 2016 i jest dostępny tutaj.

*

W tym miejscu kończysz czytać typowe wprowadzenie do tekstu popularnonaukowego, a ja zapraszam Cię w nietypową, znacznie bardziej osobistą podróż.

Akt I

Słońce

Jak wiesz, ludzie potrzebują do zdrowego życia słońca, przestrzeni i przyrody. Niestety, nasze miasta nie dają nam dziś satysfakcjonującego dostępu do tych fundamentalnych zasobów. Wiele zespołów urbanistycznych w naszych miastach jest zdecydowanie przegęszczonych, co zasadniczo obniża jakość życia mieszkańców. Wiele mieszkań jest fatalnie doświetlonych – ich mieszkańcy widują słońce rzadko, najwyżej kilkadziesiąt minut dziennie. Ludzie czują się w nich źle, choć często nie zdają sobie sprawy, że ich złe samopoczucie ma prosty związek z warunkami, w jakich mieszkają. Wiele osiedli jest dziś zupełnie pozbawionych zieleni, a jeśli nawet jakaś zieleń istnieje, to trudno ją uznać za funkcjonalną z perspektywy ludzkich potrzeb. W warunkach najgorszych żyją ludzie biedni i z różnych powodów ekonomicznie słabi; nieco lepiej – jak zawsze – radzą sobie silniejsi, zamożni.

Fizykochemia

Zdajesz sobie sprawę, że mieszkańcy współczesnych miast cierpią ze względu na hałas, pył, smog i inne szkodliwe substancje. Na takie zagrożenia narażeni są szczególnie ci, którzy mieszkają przy ruchliwych ulicach. Może przy takich ulicach nie powinno się lokować mieszkań? Jednocześnie zauważasz, że brakuje spokojnych, lecz zaaranżowanych, parków, zieleńców i skwerów. Brakuje ciszy lub choćby możliwości wyciszenia. Brakuje terenów, urządzeń i obiektów rekreacyjnych. Zauważasz, że mieszkańcy miast muszą poświęcać sporo czasu, jeśli chcą dotrzeć ze swoich domów do publicznych miejsc tego typu.

Wyposażenie

Dostrzegasz, że centra usługowe – w tym szczególnie usługi podstawowe, takie jak przedszkola, żłobki, szkoły, przychodnie, podstawowe usługi handlowe i gastronomiczne – są w mieście zlokalizowane raczej przypadkowo; w niektórych częściach miasta nie ma ich prawie wcale, a w większości są niewystarczające. A przecież wiesz, że usługi tego typu powinny się znajdować w każdym zespole urbanistycznym, „pod ręką” mieszkańców, w promieniu niewymagającego spaceru z dowolnego budynku mieszkalnego.

Suburbia

Widzisz wylewające się z miast suburbia, czyli nowe przedmieścia, gdzie uciekają mamieni wizjami sielskiego „świętego spokoju”, zmęczeni miastem, ciągłym pośpiechem i stresem mieszczanie. Wiesz albo przynajmniej przeczuwasz, że niekontrolowana suburbanizacja to poważny rak toczący współczesne miasta, jedno z najgorszych zjawisk we współczesnej urbanistyce. Rozumiesz, że dopuszczenie do suburbanizacji, ba – wspieranie jej przez lata przez miejskie administracje – to wyraz irracjonalności lub bezradności w gospodarce przestrzennej. Domyślasz się przy tym, że „domek pod miastem” to zwierciadło (zawiedzionych) ludzkich marzeń o słońcu, przestrzeni i przyrodzie, gdzie ostatecznie poległy resztki rzeczywiście społecznego życia.

Higiena

Wyobrażasz sobie, że we współczesnych, mądrych miastach, władze powinny dbać o rozwój zabudowy mieszkaniowej w taki sposób i na takich terenach, aby mieszkanie było zdrowe, a przynajmniej higieniczne. Zakładasz, że budynki, w których znajdują się mieszkania bez łazienek i toalet (tak, we współczesnych miastach bywają i takie – na przykład we wrocławskim śródmieściu), powinny być poddane co najmniej przeprojektowaniu albo – jeśli nie mają szczególnej wartości historycznej – wyburzeniu.

Każde osiedle mieszkaniowe powinno mieć swój publiczny, urządzony teren zielony, miejsca gier, zabaw oraz uprawiania sportu dla dzieci, nastolatków i dorosłych – myślisz. Uważasz, że byłoby dobrze, gdyby mieszkańcy miast mieli warunki do spędzania wolnego czasu w parkach, na boiskach i plażach, wypoczywając mniej lub bardziej aktywnie, na przykład uprawiając sporty.

Zastanawiasz się, czy miejsca pracy nie mogłyby się znajdować możliwie blisko osiedli mieszkaniowych; tak, aby droga do pracy nie była dla mieszkańców uciążliwa. Jednocześnie wiesz, że tereny przemysłowe powinny być, rzecz jasna, odseparowane od zabudowany mieszkaniowej, najlepiej terenami zielonymi. Uważasz, że dobrym pomysłem jest lokowanie zakładów przemysłowych przy liniach kolejowych, autostradach i przystosowanych odpowiednio kanałach. Za to rzemieślnicy, na przykład jubilerzy, krawcy, designerzy, odnajdują się świetnie w „kreatywnych” centrach miast.

Dziedzictwo

Doceniasz miasta, w których zachowuje się wartościowe dziedzictwo zamieszkujących je poprzednich pokoleń; sądzisz, że jednym z ważniejszych zadań administracji miejskiej jest ochrona zabytkowej architektury i układów urbanistycznych o wysokich walorach estetycznych i funkcjonalnych – w końcu to w nich zaszyta jest tożsamość miasta; to z nich emanuje jego prawdziwa, niepowtarzalna dusza. Wszędzie, gdzie to możliwe, powinno się unikać wyburzania historycznej tkanki architektonicznej miast – jeśli tylko tkanka ta ma kulturową wartość i nie zagraża zdrowiu (fizycznemu, psychicznemu) mieszkańców, prawda?

Zgodzisz się, że mądre miasta powinny stopniowo usuwać slumsy?
Może zastępując je zdrowymi, publicznymi terenami zielonymi?

Pomysły, by imitować przeszłe, historyczne style architektoniczne w dzisiejszych miastach uważasz za co najmniej dyskusyjne. Zniesmacza Cię wznoszenie dziś budynków udających dzieła dawnych mistrzów budowlanego rzemiosła, tworzących przecież zgodnie z duchem innych epok, posługujących się adekwatnym do owych epok językiem architektury i sztuki, wykorzystujących wiedzę, materiały i techniki budowlane inne niż wykorzystywaliby dziś. Nie trzeba Cię długo przekonywać, że sztuczne dziś imitacje przeszłości są najczęściej kiczowate i nie służą współczesnym, mądrym miastom.

Jakość życia

W końcu masz ogólne wrażenie, że wiele dzisiejszych miast jest zabudowanych w sposób niesprzyjający zaspokajaniu potrzeb „zwykłych mieszkańców”. Wydaje Ci się, że prywatne interesy, spekulacje i finansjera przejęły kontrolę nad miastami; że zawłaszczyły zbyt wiele przestrzeni publicznej; że różne grupy interesów osłabiają społeczną kontrolę nad miastem, wpływają na administrację i starają się osłabić więzi oraz solidarność społeczną.

Tymczasem mądre miasto i budująca je współczesna urbanistyka powinny zarówno szanować indywidualność i wspierać wolność każdego mieszkańca, jak i korzystać z potencjału wspólnego działania aktywnych grup mieszczan. Czujesz, że prawa jednostki i potrzeby społeczności powinny wzajemnie się przenikać i tworzyć w mądrych miastach nowe jakości.

Dostrzegasz, że współczesne miasta zmieniają się w sposób chaotyczny, jakby bez związku z wiedzą o planowaniu przyjaznym ludziom; jakby bez opieki profesjonalistów biegłych we współczesnym planowaniu przestrzennym. Dziwisz się, że miasta utraciły ludzką skalę; że człowiek przestał być punktem odniesienia dla architektury i urbanistyki. Zauważasz, że miasto mechaniczne – zwłaszcza ruch samochodowy – tworzy ciągłe zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia mieszkańców. W końcu, stwierdzasz, po fatalnych ubiegłych stu latach architektura musi zadziałać w służbie ludzkości, dla człowieka i z ludźmi. Czas na zasadnicze zmiany.

Rewolucja

Czy widzisz, wiesz lub czujesz to wszystko? Jeśli tak – drzemie w Tobie duch prawdziwej urbanistycznej, architektonicznej i społecznej rewolucji na niewyobrażalną dotychczas skalę. Gdzieś podskórnie wyobrażasz sobie prawdziwą progresję – odrzucenie starych schematów i szkodliwych koncepcji zarządzania miastami, które nie służą już ludziom; rozważasz, czy nie czas odebrać już miasta kapitalistom, spekulantom i słabej, często skorumpowanej, administracji; naturalnie uważasz, że czas skończyć z realizowaniem interesów garstki możnych i wpływowych, kosztem setek tysięcy uczciwych lecz słabszych mieszkańców miast.

Drzemie w Tobie modernista.

Myślisz jak Le Corbusier. Jak Walter Gropius. Jak dziesiątki innych członków Congrès international d’architecture moderne, czyli Międzynarodowego Kongresu Architektury Nowoczesnej, popularnego pod akronimem CIAM (skrót CIAM jest używany w literaturze przedmiotu zarówno do określenia wszelkich kongresów grupy uczestniczących w nich modernistów, jak i konkretnego, jednego, najbardziej znanego i brzemiennego w skutki dla świata IV Kongresu CIAM w Atenach). Jest rok 2017, a Ty dostrzegasz dokładnie te same problemy i potrzeby miast, które dostrzegli jedni z najbardziej wpływowych architektów w dziejach ludzkości ponad osiemdziesiąt lat temu.

* * *

Wszystkie spostrzeżenia dotyczące miast, diagnozy, problemy i postulaty – cały sposób myślenia, który spisałem powyżej – nie pochodzą ani z deklaracji dotyczących inteligentnych miast, ani mądrego wzrostu, ani Nowego Urbanizmu, ani nawet z tysięcy stron progresywnych dokumentów przygotowywanych w ramach prac najróżniejszych, bardzo wyrafinowanych, ciał Unii Europejskiej. Nie. Wszystko, o czym pisałem powyżej, zawiera stara, niby powszechnie znana, Karta Ateńska CIAM – pomnikowy manifest modernizmu w urbanistyce, uzgodniony przez przedstawicieli ówczesnej awangardy progresywnego myślenia w 1933 roku. Niemożliwe, pomyślisz – sprawdzę to. Bardzo proszę, chociaż nie będzie to łatwe. Mimo że urbanistyka i architektura polska przez niemal całą drugą połowę XX wieku opierała się w istocie na fundamentach intelektualnych sformułowanych przez CIAM w Karcie Ateńskiej, to jedyne polskie tłumaczenie tego dokumentu pochodzi z około 1956 roku i zostało przygotowane przez Koło Naukowe Wydziału Architektury Wnętrz Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Jest to biały kruk, dostępny być może do skorzystania na miejscu tylko w wybranych bibliotekach. Łatwiej skorzystać z późnego wydania anglojęzycznego [1].

Jeśli ze zrozumiałą podejrzliwością i sceptycyzmem sięgniesz po tekst Karty Ateńskiej, to dostrzeżesz w moim tekście pewną manipulację. Otóż, po pierwsze: pominąłem kilka postulatów w moim poczuciu zbyt rozmytych lub bardzo ogólnych, których krytyczne rozważenie wymagałoby odrębnych opracowań (na przykład o miejscu miasta w obszarze metropolitalnym, a także obserwacje i wizje ogólnopolityczne). Po drugie, przemilczałem diagnozy i postulaty dotyczące organizacji ruchu. Stanowią one kilkanaście spośród 95 twierdzeń tworzących Kartę Ateńską.

Z pominiętą tu przeze mnie modernistyczną doktryną dotyczącą projektowania ruchu samochodowego w miastach, i w ogóle miejsca samochodu w życiu człowieka, trudno się dziś oswoić. Dziś o ruchu samochodowym wiemy nieporównywalnie więcej, niż wiedzieli koledzy Le Corbusiera. Mamy za sobą rozmaite eksperymenty w tym obszarze i wiemy, mniej więcej, że ruch samochodowy w miastach należy na różne sposoby raczej ograniczać, bo inaczej mieszkańcy utonęliby pod stalową, przyrastającą bez końca, górą aut. Chociaż trzeba też uczciwie powiedzieć, że niektóre obserwacje CIAM dotyczące problemów związanych z motoryzacją są trafne. Zapisali na przykład moderniści w Karcie wyraźnie, że problem ruchu w mieście jest wyjątkowo pilny do rozwiązania (w 2017 roku wciąż jest), ale jednocześnie bardzo złożony (nic się w tej materii nie zmieniło); twierdzili, że współistnienie w jednej płaszczyźnie pieszych i samochodów działa zawsze na szkodę pieszych i zagraża ich zdrowiu lub życiu. Doskonale rozumieli nieuchronny konflikt różnych form ruchu miejskiego.

Nie byli jednak moderniści „wrogami” pieszych. Chcieli sortować ruch, zlikwidować konflikty przez radykalne odseparowanie pieszych od samochodów, samochodów od tramwajów, ciężarówek z zaopatrzeniem od całej reszty ruchu i tak dalej. Wbrew temu, co powszechnie sądzi się dziś o klasycznych modernistach, członkowie CIAM twierdzili też, że poszerzanie ulic nie zawsze jest łatwym, ani nawet dobrym rozwiązaniem problemów komunikacyjnych. Dzielili natomiast szlaki komunikacyjne w zależności od ich funkcji na drogi dojazdowe, lokalne, zbiorcze, i tranzytowe (główne); ten sposób myślenia o komunikacji w mieście stanowi podstawę projektowania urbanistycznego do dziś i raczej – może poza radykalnymi ruchami progresywnymi dążącymi do biomiast itp. – nie wzbudza kontrowersji.

Modernizm, jako idea w architekturze i urbanistyce, był bardzo zróżnicowany pod każdym względem. W różnych okresach, różni przedstawiciele, różnych prądów w ramach modernizmu postulowali różne koncepcje estetyki, budowania i szerzej – organizacji przestrzeni. Szczegółowe, lecz syntetyczne, omówienie modernizmu w perspektywie wrocławskiej znajdziesz na przykład w interesującej pracy Jadwigi Urbanik i Grażyny Hryncewicz-Lamber [2]. Zresztą, we Wrocławiu jest wiele przykładów bardzo ciekawej architektury modernistycznej przed- i powojennej (oprócz świetnie funkcjonujących do dziś pozostałości przedwojennej wystawy WUWA: Wohnungs- und Werkraumausstellung – mieszkań i miejsc pracy, modernistycznych domów handlowych, np. Renoma, obiektów użyteczności publicznej, np. Siedziba BZ WBK na rogu Rynek 9/11 – pl. Solny 1, są także świetne przypadki powojenne, jak choćby zespół budynków mieszkalno-usługowych przy pl. Grunwaldzkim, tzw. Sedesowce lub Manhattan, czy Audytorium Chemii, znajdujące się między mostem Grunwaldzkim a Mostem Pokoju). W kolejnych częściach tego cyklu skupię się jednak tylko na prądzie wynikającym ze wspomnianej wyżej Karty Ateńskiej, ponieważ jest to spójny i bardzo znaczący w historii świata manifest nie jednego, nie kilku, a co najmniej kilkudziesięciu ważnych międzywojennych architektów.

O ideach CIAM można by z pewnością napisać całe traktaty teoretyczne. W przypadku tego nurtu urbanistyczno-architektonicznego można jednak zobaczyć szerokie spektrum aplikacji niewątpliwie szczytnych idei w praktyce. Modernizm – nazwijmy go umownie ateńskim – był bowiem aplikowany w praktyce projektowej na niemal całym euroatlantyckim świecie; a w wielu regionach, na przykład w Polsce, na olbrzymią skalę. Zatem – jak wygląda zastosowana Karta Ateńska? Jednym słowem: niejednoznacznie.

Ciąg dalszy nastąpi.

W następnym odcinku:

Modernizm Karty Ateńskiej a realia miejskie, czyli jak w praktyce realizowano pomnikowy manifest modernizmu w urbanistyce i architekturze Wrocławskiej.

Odwołania:

[1] Le Corbusier, The Athens charter, New York: Grossman Publishers, 1973

[2] J. Urbanik i G. Hryncewicz-Lamber, WuWA – Mieszkanie i miejsce pracy, Wrocław: Wrocławska Rewitalizacja, 2014


Zdjęcie ilustracyjne: aut. Stefan Steinbauer, Eindhoven, Holandia, źródło: unsplash.com.