Joanna Klima: Wrocławiowi należy się projekt nr 82 w WBO czyli przystanki wiedeńskie

W ramach projektu nr 82 we Wrocławskim Budżecie Obywatelskim mogą powstać przystanki wiedeńskie w ul. Świdnickiej. Dlaczego zaangażowałaś się w ten projekt?

Joanna Klima: Miastu należy się ten projekt. W wielu sprawach pretendujemy do miana miasta europejskiego, tak samo powinno być w sferze komunikacji. Ulica Świdnicka to serce, centrum Wrocławia, jednak zaniedbane komunikacyjne. Wystarczy zobaczyć, jak seniorzy, osoby z wózkami czy każdy, kto ma zły dzień, musi się wspinać do tramwaju. Ta sytuacja nie powinna mieć miejsca we Wrocławiu.

Czytaj też: Przystanki wiedeńskie w ul. Świdnickiej. Planowane od lat, teraz jest szansa w WBO [projekt nr 82]

Jak przekonujecie wrocławian, by poparli ten projekt?

Mówimy przede wszystkim o swobodnym wchodzeniu do tramwaju, wielu rozmówców jest nastawionych bardzo pozytywnie. Stoimy przy przystanku Arkady, przy przystanku Renoma, a ludzie chętnie biorą od nas ulotki.

Rozmawiamy też z rowerzystami, bo wyniesienie przystanku przy ul. Świdnickiej zmieni też sytuację rowerzystów na tej ulicy, która obecnie jest niebezpieczna. Rowerzysta jadący ul. Świdnicką od Capitolu do Renomy jest narażony na niebezpieczeństwo i na dyskomfort jazdy z uwagi na nierówną nawierzchnię.

A co z kierowcami? Słyszy się czasem opinie, że to pogorszy im ruch.

Popatrzmy na Paryż, na inne miasta europejskie. Tam wycofano kierowców z centrum miasta, a jeśli nie ma odwagi w magistracie, by zamknąć miasto w centrum dla samochodów, to trzeba chociaż trochę ograniczyć, by miasto stało się przyjazne dla pieszych i dla tych, którzy poruszają się komunikacją miejską. Kierowcy sobie zawsze poradzą, naprawdę ulica Świdnicka nie musi być dwupasmowa.

Ale nie będzie zamknięta?

Nie, nie będzie, oczywiście. Słyszymy, że zwęzi się, zabierze się pas ruchu i będą korki, natomiast zdecydowanie wolę, żeby szybciej poruszali się ludzie w autobusach i tramwajach niż w samochodach.

Jakie działania podejmujecie, żeby przekonać ludzi?

Mówimy o tym głośno w internecie, opowiadamy historię dyskomfortu komunikacyjnego. Rozdawaliśmy śniadania dla rowerzystów, w trakcie których promujemy projekt. Mieliśmy też sesję zdjęciową, by pokazać ludzi, którzy popierają inwestycję, nadać jej twarz i wymiar emocjonalny.

Joanna Klima / Fot. Hania Tomasiewicz / SZOSA / Akcja Miasto
Joanna Klima / Fot. Hania Tomasiewicz / SZOSA / Akcja Miasto

Przyłączają się do nas nie tylko aktywiści miejscy, ale też matki z dziećmi czy rowerzyści. Wszyscy chcą tego projektu.

Czytaj też: Apel do mieszkańców Wrocławia: głosujcie na projekt nr 82 – przystanki wiedeńskie w ul. Świdnickiej

Projekt nazywa się “przystanki wiedeńskie” mówi się też o wyniesionych. Na czym to tak naprawdę polega?

Mówiąc krótko i obrazowo polega to na tym, żeby została nałożona jeszcze jedna warstwa na ulicę tak, by osoba wsiadająca do tramwaju nie musiała robić jednego kroku, który jest dość uciążliwy, lecz weszła do tramwaju na poziomie ulicy.

Samochody nie będą się zatrzymywały przy przystanku; dziś wsiadanie do tramwaju na przystanku Arkady oznacza wchodzenie między auta, która stoją, łamiąc przepisy.

Czy mamy już takie przystanki we Wrocławiu?

Mamy, np. przy ul. Krupniczej, przy Narodowym Forum Muzyki. Sporo osób kojarzy ten przystanek, jak rozmawiamy z nimi. Ludzie zobaczyli, że to działa.

To nie Twój pierwszy raz w WBO. Co sądzisz o budżecie obywatelskim?

Z założenia Wrocławski Budżet Obywatelski to bardzo dobry pomysł. Gdy zaczynałam się w niego angażować w 2016 r. nie spodziewałam się, że ten proces partycypacyjny pociągnie mnie dalej. To nie tylko było zgłoszenie jakiegoś projektu, walka o głosy, a potem realizacja zwycięskiej wizji, ale był to początek stowarzyszenia Serce Szczepina. Lokalną działalność prowadzę do dzisiaj, obudziła się w nas tożsamość lokalna. Ludzie zaczęli być aktywni i myśleć o tym, co jest nasze, wspólne. Do dziś mieszkańcy szanują projekty, które wygrały na osiedlu, mówią, że to należy do nich.

 Idea WBO jest trafiona, ten kawałek kasy miasta przechodzi w ręce mieszkańców. Natomiast z biegiem czasu WBO poszło w złym kierunku, w komercjalizację. Dzisiaj, by wygrać, trzeba mieć sztab promocyjny, wykwalifikowanego grafika, łączyć się z innymi osiedlami, żeby to miało sens. Po drodze zgubiło się to, co dla mnie miało w WBO największy sens, czyli budowanie aktywności na poziomie lokalnym, z której powstanie coś więcej.

W 2015 r. Jakub Nowotarski z Akcji Miasto zwracał uwagę, że budżet obywatelski powinien być większy. Osiem lat temu wynosił 25 mln zł, a teraz wynosi niewiele więcej, bo 31 mln zł.

Tak i to kolejny zarzut wobec Wrocławskiego Budżetu Obywatelskiego: pula się nie zwiększa. Koszty wszystkiego poszły do góry, w efekcie mniejsza liczba liderów cieszy się zwycięstwem, mniej nowych inwestycji pojawia się w mieście. Do realizacji trafia mniej niż 20 projektów, a to bardzo słaby wynik.

Czytaj też: Wrocławski Budżet Obywatelski dla transportu. W tym roku przystanki wiedeńskie [projekt nr 82], a co wcześniej?

 

Na Szczepinie aktualnie już się w WBO nie angażujesz.

Pożegnałam się z WBO w 2020 roku. Myślałam, że przyjdzie nowa energia, niestety nikt po mnie się nie pojawił, w Szczepinie WBO praktycznie nie istnieje. Natomiast jestem przewodniczącą zarządu osiedla Szczepin, prezeską stowarzyszenia Serce Szczepina i to, co zbudowałam na bazie WBO ciągnę na dwóch mocnych nogach.

W jaki sposób rada osiedla angażuje się w kwestie transportowe?

Bardziej na poziomie lokalnym, trudno radom patrzeć na miasto globalnie. Urząd miejski zwraca się o opinie do rad osiedla, choć nie często, ale np. opiniowaliśmy nowe trasy tramwajowe i autobusowe po otwarciu linii na Nowy Dwór i Popowice.

Doprowadziliśmy do tego, że nie zmieniono trasy autobusu nr 122, który miał ominąć ulicę Zachodnią. Upieraliśmy się mocno, że ten autobus dalej powinien jechać przez ulicę Zachodnią, choć według nowego rozkładu miał jechać przez ulicę Legnicką. A ta i tak jest komunikacyjnie nasycona.

Jesteśmy w procesie tworzenia strefy płatnego parkowania, konsultujemy na osiedlu wyznaczenie płatnych miejsc parkingowych. To nie jest łatwy temat, ale z doświadczenia widzę, że jest coraz lepiej przyjmowany przez mieszkańców. Coraz więcej osób jest świadomych, jakie to rozwiązanie. Pięć lat temu moje argumenty zderzały się z hejtem, wręcz agresją słowną, dzisiaj pojawiają się konstruktywne argumenty “za” i “przeciw”. Rzadko pojawia się oburzenie o łamanie praw obywatelskich. Myślę, że mieszkańcy dojrzeli do tego tematu, zresztą zmienia się to w całym Wrocławiu.

Gdzie na Szczepinie powstały płatne miejsca parkingowe?

Na przykład przy ul. Ziemowita. Długo czekaliśmy na wyznaczenie tych miejsc, a gdy one się pojawiły, to mieszkańcy byli zadowoleni. A ci z sąsiedniej ulicy Dobrej powiedzieli: “my też tak chcemy”. Szybko złożyli wniosek o wyznaczenie płatnych miejsc parkingowych u siebie, na ulicy Dobrej również od pół roku są. Okazuje się, że to nie zabieranie praw obywatelskich, ale uporządkowanie parkowania i ludzie są zadowoleni.

Płatne miejsca wprowadzono również przy ul. Środkowej, Szczepińskiej i pl. św. Mikołaja. To rejon, który chcemy zabezpieczyć, gdyż na Szczepinie powstaje inwestycja firmy Cavatina, jeden z najwyższych budynków we Wrocławiu. Wiadomo, że ona nie zaspokoi potrzeb parkingowych użytkowników i mamy przeczucie, że wjadą tam liczne nowe auta. Chcemy, by mieszkańcy mogli swobodnie parkować obok domu.

Jako rada osiedla zwróciliśmy się też o poszerzenie strefy o ulicę Rybacką, również w tym celu. Do 2 października konsultujemy wyznaczenie płatnych miejsc.

Jakie jeszcze tematy pojawiają się w radzie osiedla, gdy chodzi o transport?

Istotną sprawą było przejście naziemne przez ul. Legnicką przy ul. Młodych Techników. To inwestycja, która odbiła się szerokim echem wśród mieszkańców. Nasze osiedle jest przecięte na pół miejską autostradą, gdzie pędzą samochody. To była długa batalia z magistratem i z kierowcami, bo zarzucano nam, że będą korki, że będziemy wdychać smog. Wszystkie badania pokazały, że to nieprawda, no i tak się stało. Przejście zostało stworzone, a ludzie do tej pory na ulicy dziękują mi za budowę. Dziś seniorzy mogą bezpiecznie przechodzić na przystanek tramwajowy, co zlikwidowało sporą barierę komunikacyjną. Ale też uspokoiło ruch na ulicy Legnickiej. Myślę, że dzisiaj wiele osób jest zadowolonych.

Przejście dla pieszych w ul. Legnickiej / wroclaw.pl
Przejście dla pieszych w ul. Legnickiej / wroclaw.pl

A czy kwestie rowerowe się pojawiają?

Nie ma wielu takich spraw, bo Szczepin jest dobrze skomunikowany. Mamy drogę rowerową przy ulicy Legnickiej i przy ulicy Długiej, na ulicy Zachodniej też jako taka jest, w planach jest budowa nowej. Czasem pojawiają się drobne sprawy, jak odmalowanie znaków poziomych.

Czytaj też: Ulica Ruska dla aut. Gdy nie będzie deptakiem, to nadal będą rządzić samochody

Czy rady osiedla w ogóle są wysłuchiwane, czy ich głos się liczy?

Ostatnio zgłaszamy dużo wniosków do wydziału inżynierii miejskiej, porządkujemy sytuację na osiedlu. Szczepin jest osiedlem z lat 70. XX wieku, wtedy nie myślano o tej liczbie samochodów. Urzędnicy czasem się z nami zgadzają, a czasem odrzucają wnioski z przyczyn budżetowych. Chcieliśmy np. uspokojenia ruchu przez progi zwalniające i od UM otrzymujemy odpowiedź, że nie ma obecnie w budżecie pieniędzy, więc wnioski trafiają na rezerwę.

Naprawdę w budżecie nie ma na to pieniędzy?

Myślę, że są, ale trafiają na zupełnie inne cele.

Poza tym, że działasz na rzecz osiedla, to działasz również ogólnomiejsko.

Zawsze mówię o tym, że chciałabym “miasta szczęśliwego”. Jestem rowerzystką miejską, cały rok jeżdżę rowerem, działam na rzecz budowy rowerowego Wrocławia.

Jestem też nauczycielem i edukuję dzieci na temat aktywnej mobilności. Warto, by rozumiały, że transport zbiorowy jest najlepszym rozwiązaniem dla miasta, a samochód jest dobry na długie podróże za miasto. Mam to mocno poukładane w głowie, opowiadam o tym dzieciom. Mamy w domu samochód, ale jeździmy nim na wakacje. Na wrocławskich ulicach widzimy, że 50 proc. osób, które jedzie samemu autem, mogłoby spokojnie zostawić samochód pod domem, wybrać inny środek transport. Miasto byłoby szczęśliwsze.

Dla wielu osób problemem jest to, że nie ma jak pojechać do centrum na rowerze,.

To rzeczywiście jest problem w tym, by przesiadać się z samochodu. Ci, którzy od lat jeżdżą na rowerze, widzą to rzecz jasna z nieco innej perspektywy. 20 lat temu nie było praktycznie połączeń rowerowych. Choć oczywiście dostrzegam sporo dziur, najlepszym przykładem jest ul. Świdnicka.

Urząd miejski robi ruchy pozorne: jakiś rowerowy maj, jakieś aplikacje i ściganie się firmami, torby z gadżetami. To dobre sprzeda się w internecie, ale nie zastąpi twardej infrastruktury. A edukować trzeba przede wszystkim dzieci.

W ramach projektu “Tramwaje i kolej dla klimatu” organizowane są Miejskie Rozmowy, które koordynujesz.

Szukamy tematów, które są bieżące albo nurtują miasto od dawna. Przygotowujemy wydarzenie, tworzymy grafiki i działamy na danym osiedlu czy danej ulicy. Stoimy, rozmawiamy z mieszkańcami, chcemy poznać ich opinie i żeby oni poznali nas. To ważne, bo niestety zbyt często magistrat siedzi za swoim biurkiem i nie schodzi do ludzi. Miejskie Rozmowy są okazją do rozmowy o problemach czy potrzebnych zmianach.

Rozmawialiście np. o szczurach na Nadodrzu

Mówiliśmy o tym w kontekście podwyżki opłat za wywóz śmieci. To był temat, który mieszkańców zaskoczył i okazało się, że na Nadodrzu ludzie nie wiedzieli nic o tej podwyżce. Dowiedzieliśmy się, że tak ważna zmiana w mieście była źle przeprowadzona. Liczymy, że urzędnicy też wyciągną z tego wnioski.

Czytaj też: Jakub Janas: Aktywizm w dziedzinie transportu jest bardzo potrzebny. Chcemy zmiany obecnej polityki

Innym tematem była słynna Kładka Niepodległości nad fosą miejską.

To był projekt Akcji Miasto z okazji na setną rocznicę niepodległości, ale ona znalazła się także w obietnicach wyborczych prezydenta Jacka Sutryka. Niestety, chyba zniknęła z tej szuflady, w której są te obietnice.

Kładka Niepodległości
Kładka Niepodległości

Okazją do dialogu było dla nas ogłoszenie remontu Bastionu Sakwowego.. Chcieliśmy się dowiedzieć od mieszkańców Przedmieścia Oławskiego, czy chcą budowy przeprawy. Większość mówiła: tak, chcemy, nie było za wiele do tłumaczenia. Zdarzyło się nawet, że przybiegła pani w kapciach, która słyszała od męża o zbieraniu opinii i zapytała: co zrobić, by wybudować kładkę? Po to są właśnie miejskie rozmowy, by takie sprawy nagłaśniać.

O przystankach wiedeńskich w ul. Świdnickiej też rozmawialiście.

To były bardzo ciekawe Miejskie Rozmowy. Pamiętam rozmowę z motorniczym MPK, który był bardzo za, bo ma dosyć pomagania wszystkim przy wsiadaniu. Znamienna była rozmowa ze starszą panią, która mieszka przy Arkadach, opowiedziała, że gdy wraca z Rynku z koleżankami, nie wysiada przy Arkadach, bo ma problem, tylko jedzie jeden przystanek dalej, na ulicę Zaolziańską, gdzie jest spokojne zejście, a potem spacerkiem wracają. Wydawałoby się, że to absurd, ale w tym mieście ludzie starsi nadkładają drogi, by bezpiecznie wysiąść z tramwaju.

Czytaj też: Słynny tramwaj na Jagodno zastąpiony buspasem. Czy torowisko kiedykolwiek powstanie?


Fot tytułowe –  Joanna Klima przy ul. Świdnickiej / Hipermiasto / CC-BY-NC-SA 4.0.


 

Informacja opublikowana w ramach realizacji projektu „Tramwaje i kolej dla klimatu”, finansowanego przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię z Funduszy Norweskich i Funduszy EOG w ramach Programu Aktywni Obywatele – Fundusz Regionalny. Treść dostępna na licencji CC-BY-NC-SA 4.0.


Active-citizens-fund@4x-1024x359

 

 

Hipermiasto

Towarzystwo Benderowskie

Dodaj komentarz