Akta „W” wrocławskiej komunikacji

Autorem tekstu jest dr inż. Maciej Kruszyna z Politechniki Wrocławskiej.

Zastanawiamy się obecnie nad modernizacją rozwiązań komunikacyjnych z poprawą dostępności dla pieszych czy sprawności linii tramwajowych. Rozważamy np. budowę nowych przejść przez jezdnie lub budowę torowisk. A jaka jest geneza złych rozwiązań, niezgodnych przecież z dotychczasową i obecną polityką transportową? 

Przyjrzyjmy się publikacjom sprzed ponad 10 lat. Pokazują historię sporów o kształt infrastruktury. I osoby zaangażowane w te spory – z obu stron barykady. Zastanawiamy się dziś, dlaczego ulicą Szewską tramwaje kursują tylko w jednym kierunku. Powód jest prosty. Podczas modernizacji ulicy na początku XXI w. odrzucono koncepcję (i możliwość!) poprowadzenia trasy dwukierunkowej. Urzędnicy miejscy dążyli nawet do całkowitego usunięcia tramwajów z ul. Szewskiej.

Ówczesną debatę na ten temat dobrze ilustruje artykuł z “Gazety Wyborczej Wrocław” z dnia 29 września 2003 r. pt. „Komu żal tramwajów”, autorstwa Marka Szemplińskiego. Zatrzymajmy się przy obszernym cytacie z tego tekstu.

„Po Szewskiej, gdy stanie się deptakiem, powinien jeździć tramwaj – przekonują autorzy projektu modernizacji”. Prezydent jeszcze nie zdecydował, ale niektórzy miejscy urzędnicy są przeciwni – Tramwaj będzie niebezpieczny dla pieszych. – Przechodnie mają prawo uważać, że po deptaku nic nie jeździ – tłumaczy Marek Żabiński, wicedyrektor Biura Rozwoju Wrocławia. Projektanci – Maciej Kruszyna i Marek Wierzbicki – upierają się, że więcej argumentów przemawia za tramwajem.

MAREK SZEMPLIŃSKI: Po co tramwaj na Szewskiej?
MAREK WIERZBICKI: Nasz projekt miał umożliwić ludziom dojazd do centrum, po którym przecież nie można jeździć samochodem. Ponadto nowoczesny tramwaj swoim wyglądem wabiłby przyjezdnych. To nowy element w krajobrazie miasta. Wiadomo byłoby że na Szewskiej zawsze można go spotkać. Puszczony innymi trasami zginie w mieście.
Ale jego przeciwnicy uważają, że nie pasuje do Starówki, hałasuje. No i rozjeżdżałby ludzi…
MAREK WIERZBICKI: Nic bardziej mylnego. Po pierwsze, miałby co chwila przystanek, wiec nie mógłby rozwinąć dużej prędkości. (…)
MACIEJ KRUSZYNA: Torowiska na deptakach z powodzeniem działają w wielu miastach europejskich. Ani w Rzymie, ani w Niemczech nie wprowadzono by ich do centrum, gdyby były niebezpieczne. A doskonale komponują się ze starą architekturą (…)
Przeciwnicy waszego projektu twierdzą, że tramwaj na Szewskiej miałby sens tylko wtedy, gdyby jeździł w obie strony. A na to nie ma miejsca.
MACIEJ KRUSZYNA: Według naszych obliczeń miejsca jest dosyć.
MAREK WIERZBICKI: Najwęziej jest przy Ossolineum. Ale tam mógłby jeździć po jednym torze w obie strony. (…)”

Interesujący jest komentarz prezydenta Chorzowa dodany do powyższej rozmowy.

MAREK KOPEL prezydent Chorzowa, w którym tramwaj od wielu lat jeździ po deptaku:
Nie wyobrażam sobie naszego miasta bez tramwaju. Na długości ok. 1000 m deptak i tramwaj są na tej samej ulicy. Funkcjonuje to doskonale. W ciągu 13 lat mojego urzędowania nigdy nie doszło tu do żadnego wypadku”.

Komu_zal_tramwajow

Miejsce drugie – ul. Wyszyńskiego na odcinku od mostu Pokoju do ul. Sienkiewicza. Powstała tu swoista autostrada miejska, przecięta przejściami dla pieszych tylko na skrzyżowaniu z ulicą Szczytnicką. Utrudnia to poprzeczny ruch pieszych oraz zachęca do rozwijania nadmiernych prędkości przez kierujących. Stan taki jest efektem „modernizacji” kończonej w 2004 r. Rozwiązania przyjęte na ul. Wyszyńskiego były krytykowane, m.in. w artykule Marka Szemplińskiego „Przejście po przejściach”, opublikowanym przez “Gazetę Wyborczą Wrocław”:

Zaczyna się remont drugiej strony mostu Pokoju i jednocześnie zostanie zamknięte przejście dla pieszych wzdłuż Odry. Czy bezpowrotnie? Przejście wzdłuż rzeki to jednocześnie droga łącząca Uniwersytet i Politechnikę. Chodzi tędy wielu studentów. To właśnie oni pierwsi zwrócili uwagę na to, że projekt przebudowy nie przewiduje w tym miejscu przejścia. (…) Także specjaliści od budowy dróg nie widzą przeszkód, żeby zachować przejście. – Można je nieco odsunąć od mostu. Po co zasłaniać się tym, że świateł jest zbyt dużo, przecież da się je skoordynować z sąsiednimi, wtedy nie będą przeszkadzały samochodom ani tramwajom (…) – mówi Maciej Kruszyna z Instytutu Inżynierii Lądowej PWr. (…)„.

Przejscie_po_przejsciach

Problem z przejściem na kolejnym odcinku ulicy Wyszyńskiego podjęto w innym artykule, opublikowanym przez Słowo Polskie – Gazetę Wrocławską. Tekst “Mniej pasów” ukazał się 12 lutego 2004 r., a jego autorem był Bartosz Wawryszuk. Zacytujmy obszerny fragment tej publikacji:

„W tym roku ruszy prawdopodobnie przebudowa kolejnego odcinka ul. Wyszyńskiego. Magistrat ma już gotowy plan modernizacji odcinka od ul. Benedyktyńskiej do skrzyżowania z ul. Sienkiewicza. Urzędnicy polepszyli w nim warunki dla kierowców, ale kosztem pieszych. Projekt przebudowy zakłada, że odcinek ul. Wyszyńskiego zostanie poszerzony. Rozebrane zostaną stare kamienice stojące wzdłuż ulicy naprzeciwko ogrodu botanicznego. Samochody będą jeździły na dwóch dwupasmowych jezdniach przedzielonych na środku wyodrębnionym torowiskiem tramwajowym. (…)

Urzędnicy uważają, że przejście przy ul. Benedyktyńskiej jest zbędne.
– Wyszyńskiego ma być ulicą główną, prowadzącą ruch w kierunku mostów Warszawskich. Żeby stworzyć bezpieczne przejście dla pieszych, trzeba by montować na nim sygnalizację. Nie będziemy robić żadnych korekt, bo projekt jest już gotowy – zarzeka się Marek Żabiński, wicedyrektor Biura Rozwoju Wrocławia. (…)

Patrząc na cały odcinek ul. Wyszyńskiego od pl. Powstańców Warszawy (przy Urzędzie Wojewódzkim) do ul. Sienkiewicza widać, że na ponad 700 metrach będą tylko trzy przejścia.

– Pod względem przepisów jest to do przyjęcia, ale z całą pewnością utrudni życie ludziom. Przejścia dla pieszych mogłyby funkcjonować na Wyszyńskiego zarówno przy Benedyktyńskiej jak i przy moście Pokoju. Jest tam dosyć szeroko, żeby zrobić pasy z azylami na środku jezdni przy torowisku. I wcale nie potrzeba do tego świateł – mówi dr Maciej Kruszyna z Zakładu Budowy Dróg Politechniki Wrocławskiej.

Zdaniem Kruszyny projektowanie przebudowy ulic tylko pod kątem ruchu samochodów i przy ograniczaniu potrzeb pieszych jest szkodliwe.
– To przykład braku myślenia. W ten sposób przyzwyczaja się kierowców do tego, że jak nie ma świateł, to można pędzić, bo nie ma przejść na jezdni. Bariery w postaci autostrad nie są nam potrzebne w centrum miasta. Zwłaszcza, że ulica służyć powinna wszystkim, nie tylko kierowcom – uważa dr Kruszyna”.

Mniej_pasow

Taki pogląd podtrzymuję do dziś. Co ciekawe, prawdopodobnie w nieodległej przyszłości wytyczymy przejścia dla pieszych przez ul. Wyszyńskiego w miejscach, które wskazałem w cytowanych wyżej fragmentach artykułów prasowych. w opisywanych wyżej miejscach. Sądzę również, że wróci także temat budowy drugiego toru tramwajowego na ul. Szewskiej.

Nasuwa się zatem na myśl oczywiste pytanie: dlaczego 10 lat temu zadecydowano inaczej? Można też zastanowić się, dlaczego we Wrocławiu tak dużo jest samochodów? Co jest przyczyną zbyt dużej prędkości w ruchu samochodów, skąd tyle wypadków? Dlaczego jesteśmy ósmym miastem w Europie pod względem zanieczyszczeń? Kto 10 lat temu zdecydował o takim, a nie innym kształcie infrastruktury transportowej w mieście? I jakie rozwiązania popiera on dziś?

Dr inż. Maciej Kruszyna
Politechnika Wrocławska
Wydział Budownictwa Lądowego i Wodnego
Zakład Dróg i Lotnisk

***
Na ul. Szewskiej bardzo potrzebny jest drugi tor dla tramwajów. Eksperci oceniają, że przyjęte podczas remontu tej ulicy rozwiązanie, by uruchomić tylko jeden tor tramwajowy, nie sprawdziło się (fot. Actron, Wikipedia/ CC BY 3.0).

 

Projekt „Przestrzeń Wrocławia” realizowany jest w ramach programu Fundacji Batorego „Obywatele dla Demokracji” ze środków państw EOG.

Licencja Creative Commons
Tekst jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Użycie niekomercyjne – Bez utworów zależnych 4.0 Międzynarodowe.

6 thoughts on “Akta „W” wrocławskiej komunikacji

  • 26 sierpnia 2015 at 20:13
    Permalink

    Zgoda. Przy czym na Szewskiej nie trzeba budować drugiego toru – można puścić nią tramwaj wahadłowo. Rozwiązanie świetnie się sprawdza na wąskich uliczkach Amsterdamu na przykład.

  • 26 sierpnia 2015 at 17:14
    Permalink

    Więcej tramwai na Szewskiej? Już się nie mogę doczekać więcej hałasu na wykładach w katedrze, żebym jeszcze mniej słyszała wykładowcy niż zazwyczaj.

    • 28 sierpnia 2015 at 22:23
      Permalink

      Oj, tutaj jednak trzeba dodać, że taka jest cena (o ile to właściwe słowo) odbywania zajęć w ścisłym centrum Wrocławia. Tutaj zawsze będzie hałas. Pozdrawiam :)

      • 30 sierpnia 2015 at 15:49
        Permalink

        Ale z drugiej strony to może być ciekawy przyczynek do debaty, czy uczelnie powinny się wycofywać na nowsze kampusy gdzieś na obrzeżach, czy może pozostawać w centrum i ożywiać miasto.

  • 26 sierpnia 2015 at 16:26
    Permalink

    Nie tylko brak myślenia, ale co gorsza przekonanie o własnej nieomylności, brak chęci do debaty.
    Dlaczego poważne firmy tworzą u siebie infrastrukturę sprzyjającą rozmowie/dialogowi wewnątrz? Żeby unikać błędów.
    Cieszy mnie, że prezydent Dutkiewicz zaczął wspierać dialog z mądrymi ludźmi spoza skostniałego magistratu.
    Cieszy mnie, że dostrzegł, ile to zamknięcie się w ciasnocie urzędowej hierarchii przyniosło błędnych decyzji.
    Wewnątrz urzędu, nawet mając najlepszego szefa, ludzie boją się podważać opinie innych, boją się kłócić, dyskutować, bo może się to naprawdę boleśnie odbić na ich życiu…

  • 26 sierpnia 2015 at 13:20
    Permalink

    Najlepszy komentarz do tamtych decyzji: „To przykład braku myślenia”. To również przykład myślenia tylko o autach, których dominacja w centrach miast jest narracją sprzed półwiecza.

Comments are closed.